Silva Rerum

Dziś jest niedziela, 5 lutego 2012 r.
Skoro trzeba dobrze mówić o umarłych, obgadujmy ich póki zyją. John Sloan
Zaloguj! Pobierz jako PDF! Wydrukuj!

Andrzej Trzebiński

tak najprościej

"Polonista" 1959, 5; Aby podnieść różę..., 1970

takaś mała a łzy takie ogromne
takie ciężkie że aż głowa się chyli
opadają te łzy twoje w dół pionem
tak najprościej ku głębokim dnom chwili
takaś mała a łzy takie ogromne.

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

stoisz mi w oczach jak łzy.
1941 (?)

tak najprościej


groszku pachnącego przyniosłaś mi w dłoni
dałaś groszek — dłoni nie chciałaś już dać.
stoi tu na biurku — i milczy jak płomień,
zmusza do milczenia tak jak ty — twój kwiat.

niebieskie płomienie o zimnym kolorze
spalają najprędzej... niech spalą na proch!
a ze mną myśl gorzką, żem dłużny ci może
choć dałaś kwiat groszku, a ja ci — łez groch.
jak zawsze i jak wszystko — annie.
Warszawa, 18 lipca 41 r.

* * *


na dachach leży śnieg, na drzewach zmierzch, na kwiatach czad...
wszystko za szybą — te lampy, tętniące miastem neony
te domy w łunach, te domy...

pełnią napełń swe oczy... zielone jak fosfor,
niechaj patrzą snem myśli, sosnami i dalą
niech zielenią się ciszą kobiecą, miłosną...
i niech przebaczą sen mój, niech nie żywią żalu.

pełnią napełń swe oczy... jaka gorzka zieleń!
źrenice widne, łączne, w czarne skry i grochy
wezmę w rękę garść złota, przeżegnam cię cierpieniem.
...czymże złoto? ...więc zamień.

Liryk o miłości


Miej już oczy zielone — mówię — to nic —
Zielone — pytasz — to znaczy: jak — ? to znaczy: w jaki sposób — ?
Zielone — o, tak, Anno — aby w nich
Był głos i usta mogły być — bez głosu,
Zielone, niby drzewa w ulewie deszczu ziaren,
Jak gwiazdy, których ogień góruje nad ciężarem,
Że lecą ogniste w górze. — To właśnie tak.

Miej już ramiona słoneczne — mówię — trudno, miej.
Słoneczne — śmiejesz się — to jest żart i to zupełnie niemożliwy.
Więc dobrze, obejmij razem z człowiekiem słoneczny dzień,
Wtedy szczęście to nie będzie niepokoić czy dziwić.
Nie będzie — jak mię niegdyś — niepokoić
Szeroki, zbyt szeroki gest ramion twoich,
Bo gdy ramiona po to są tak szerokie, by objąć słoneczny dzień,

To nie boli...

Miej już lekki, dziewczęcy krok — no, trudno, nawet gdy odchodzisz,
No, trudno, nawet gdy odejdziesz, miej lekki krok i lekką sukienkę.
Przecież trzeba się w końcu zgodzić,
Że musi być coś bardzo lekkiego, gdy wszystko na świecie jest ciężkie
Gdy życie jest ciężkie, i myśl, i gwiazdy mają swój ciężar.

To dziwne — o, Anno — uwierz — och, przecież to sama wiesz —
To dziwne i bardzo trudne, ciężkie, ale nic ponadto.
Bo że pierś — własną pierś
Ma się rozdartą —
To za to oczy ma się zamknięte i chmurne
I choć kto ujrzy ranę — nikt nie ujrzy cierpienia,
Cierpienia ani niczego, ach — ani niczego ponadto.

To nie był kaprys serca — to był miłości realizm,
Gdy miłość taka opęta — świat odrobinę upada...
Więc aby wzniósł się nadal — mówię twardo, bezwzględnie i bez żartu
Miej oczy zielone, ramiona słoneczne — i krok miej lekki nadal.

Andrzej Trzebiński (1922-1943)

Polski poeta, prozaik, publicysta, krytyk. Pseudonimy Stanisław Łomień, Paweł Późny. 1941-1943 działacz Konfederacji Narodu, współzałożyciel i redaktor jej czasopisma Sztuka i Naród (SiN). Aresztowany przez Niemców, uwięziony na Pawiaku, rozstrzelany.

Wywarł duży wpływ na młodych twórców skupionych wokół SiN, m.in. jako autor deklaracji tzw. Ruchu Kulturowego i ważnych artykułów: Pokolenie liryczne i dramatyczne, Pokolenie wojenne. Był zwolennikiem utożsamiania postawy życiowej i artystycznej. Wydano pośmiertnie: wiersze i dramat Aby podnieść różę... (1970), zbiór Kwiaty z drzew zakazanych (1972).


blog comments powered by Disqus