Silva Rerum

Dziś jest niedziela, 5 lutego 2012 r.
Mężczyźni z wiekiem stają się nudni. Stare kobiety najczęściej są złe. Alexander Konar
Zaloguj! Pobierz jako PDF! Wydrukuj!

Jaroslav Seifert

Oby jednak było mi dane
jeszcze w porę ucałować ręce
tej, która cierpliwie krok w krok za mną
szła i szła, i szła
— i kochała najbardziej...

Wiersz najpokorniejszy

z czeskiego Józef Waczków

Na górze wielkiej i ku miastu się chylącej
stojąc z rękoma rozkrzyżowanymi,
jestem jak prorok drogę wskazujący,
szlak, którym pójdą w jasne jutro biedni,
jam mędrzec, co nie szczędzi dobrych przepowiedni,
i ten, co z kwiatem nieśmiertelnym w ręce
pierwszy wystrzeli podczas rewolucji,
i ten, co pierwszy padnie, walcząc najgoręcej,
i ten, co pierwszy klęknie, by opatrzyć rannym rany,
cudotwórczy jak bóg
i potężny jak bóg,
jestem czymś więcej,
jestem czymś znacznie więcej,
a przecież jestem tylko
pokornie na łaskę tłumu zdany
poeta
Jaroslav Seifert.

* * *

z czeskiego Andrzej Czcibor-Piotrowski

Tylko raz widziałem
słońce tak krwawe.
 A potem już nigdy.
Złowieszczo toczyło się ku horyzontowi
i wydawało się,
że ktoś kopnięciem otworzy wrota piekieł.
Spytałem w obserwatorium astronomicznym
i wiem już dlaczego.

Piekło znamy, jest wszędzie
i chodzi na dwóch nogach.
 Lecz raj?
Być może raj to nic innego,
jak uśmiech,
 na który czekaliśmy od dawna,
i usta,
 które szepną nasze imię.

A potem ta krótka zawrotna chwila,
kiedy wolno nam zapomnieć
o tym piekle.

Autobiografia

z czeskiego Andrzej Czcibor-Piotrowski

Kiedy czasem opowiadała o sobie,
moja matka mówiła:
„Moje życie było smutne i ciche,
chodziłam na palcach.
Ale kiedy wpadałam w złość
i tupałam nogą,
zaczynały cichutko podzwaniać na półkach
filiżanki po mamusi,
I musiałam się, chcąc nie chcąc, uśmiechnąć”.

W chwili, kiedy się urodziłem,
wleciał ponoć motyl przez okno
i usiadł na krawędzi matczynego łóżka,
a w tej samej chwili zawył na podwórku pies.
Matka dopatrywała się w tym
niedobrego znaku.

Moje życie wprawdzie nie było spokojne
tak jak jej.
Ale mimo iż w dzień dzisiejszy
wpatruję się nie bez smutku
jak w puste ramy
i widzę tylko zakurzone ściany
— było nad podziw piękne.

Nie mogę zapomnieć
wielu chwil,
które były jak płonące kwiaty
o wszystkich możliwych barwach i odcieniach,
podczas gdy wieczory pełne woni
przypominały błękitne winogrona
ukryte wśród liści mroku.

Namiętnie czytałem wiersze
i kochałem muzykę,
i nieustannie zdumiony
brnąłem od piękna do piękna.
Ledwie jednak ujrzałem po raz pierwszy
obraz nagiej kobiety,
zacząłem wierzyć w cuda.

Życie minęło mi szybko.
Było za krótkie
dla moich zuchwałych marzeń,
które nie miały granic.
Anim się spostrzegł
— a tu już koniec życia.

Śmierć wkrótce otworzy kopnięciem drzwi mojego domu
i wejdzie.
Przejęty grozą i lękiem
wstrzymam oddech
i zapomnę już zaczerpnąć powietrza.

Oby jednak było mi dane
jeszcze w porę ucałować ręce
tej, która cierpliwie krok w krok za mną
szła i szła, i szła
— i kochała najbardziej.

Być poetą

Být básníkem

z czeskiego Marian Grześczak

Życie dawno mnie nauczyło,
że muzyka i poezja
są czymś najpiękniejszym na świecie,
co życie mogło nam dać.
Oprócz miłości oczywiście.

W starych wypisach,
wydanych jeszcze za c.k. Austrii,
w roku, w którym umarł Vrchlický,
wyszukiwałem rozpraw o poetyce
i ozdobnikach poetyckich.

Potem włożyłem do szklanki różyczkę,
zapaliłem świeczkę
i zacząłem pisać pierwsze swoje wiersze.

Tylko buchnij, płomieniu słów,
pal się,
choćbym miał sobie palce poparzyć!

Zaskakująca metafora to coś więcej
niż złoty pierścień na palcu.
Ale i Rymownik Puchmajera
nie zdał mi się na nic.

Daremnie zbierałem myśli
i kurczowo zaciskałem powieki,
aby usłyszeć cudowny pierwszy wiersz.
W ciemności bowiem zamiast słów
ujrzałem kobiecy uśmiech i na wietrze
rozwiane włosy.

To było moje przeznaczenie.
Przedzierałem się za nim bez tchu
przez całe życie.

Koralowe kolczyki

z czeskiego Józef Waczków

Wszystko, co od nas już odchodzi
i zapada w przeszłość,
traci po drodze wiele
ze swoich właściwości.
Zło blednie, grzech zostaje zapomniany,
wino kwaśnieje,
a pocałunki, które uwięzły pod niebem,
przemieniają się w pieśń.

Kiedy pragnąłem twych uścisków,
wymyślałem wiersze.
Chodziłem z kąta w kąt po pokoju
i w pustkę okna je wypowiadałem.
Ach, te wiersze!
Nie były nazbyt mądre,
lecz były pełne natrętnych pragnień
i namiętnych słów.

Usta mi zaciskałaś dłonią,
ażebym milczał,
zawzięcie zasłaniałaś
swoje zaskoczone uszka,
a ja już czubkiem języka błądziłem
w ich różowych zagięciach
jak w labiryncie.

Sypiałem na twoim sercu
i chciwie wdychałem zapach
gorącej skóry.

Sny, które się skradają potajemnie
i w mroku dopadają śpiącego,
miały kolor twoich oczu.
Były niebieskie.
I powoli kapały mi na czoło
twoich kolczyków zamglone korale
niczym krople pieczętującego wosku.

Kiedy dziś obejmuję dłońmi
swoją starczą twarz,
pod palcami wyraźnie czuję
kształt własnej czaszki.
Nie myślałem o niej nigdy przedtem,
głowy dłońmi nie obejmowałem.
Nie było powodu.

Straszne pragnienie życia,
chociażby bez radości, chociażby bez nadziei,
stale przypina czarne skrzydła
strachu przed nieistnieniem.

Lecz kiedy umrę już naprawdę,
to nawet z niemoty ziemi
szlochem się wyrwie w stronę twoich kroków
moja miłość.

Pociecha

z czeskiego Józef Waczków

Cóż to, chmurzy się panienka,
bo przez cały dzień padało?
A cóż powiedzieć ma ta jednodniowa jętka?
Padało przez całe jej życie.
Jaroslav Seifert

Jaroslav Seifert (1901-1986)

Czeski poeta, laureat Nagrody Nobla w 1984. Był zwolennikiem poezji proletariackiej, np. zbiór wierszy Město w slzách (1921), następnie związał się zawangardowym ugrupowaniem Devětsil i tzw. poetyzmem - m.in. zbiory: Na vlnách TSF (1925), Slavík zpívá ąpatně (1926).

W okresie okupacji pisał wiersze o tematyce historycznej i narodowo-patriotycznej, np. Kamenný most (1944). Po II wojnie światowej opublikował tomiki poetyckie o charakterze refleksyjno-filozoficznym, stanowiące zarazem obrachunek z własną drogą życiową, m.in.: Koncert na ostrově (1965), Morový sloup (1980). Także wspomnienia Vąecky krásy světa (Toronto 1981). Polskie wybory: Liryki (1961), Poezje wybrane (1986).


blog comments powered by Disqus