Silva Rerum

Dziś jest niedziela, 5 lutego 2012 r.
Chrystus był człowiekiem przede wszystkim i głównie dlatego, że Bóg pozostawił go samego, sabachtani. Jose Ortega Y Gasset
Zaloguj! Pobierz jako PDF! Wydrukuj!

Wincenty Różański

* * *

Przed czerwonymi słońca drzwiami, 1976

jakże dziś ładnie matko opowiadasz
jak szopen lub jaki artysta
rozumiem wszystko jest oczywiste
lecz wytłumacz mi proszę
kiedy spotkam człowieka gadać nie umiem

może to wszystko literacka bzdura
dała mi do ręki list
i chodzę z nim w kieszeni aż po ptaków świt

wytłumacz mi jeszcze proszę
co to za gwiazda świeci nad nami
ziemia spod nóg ucieka a gwiazda rani
albo gdy jako chłopiec chodziłem w parowy
jaki to bies zawrócił mi w głowie

niekiedy widzę że miłość jest
ale gdy przyjdzie cisza
i pójdę w ciszę
któż to opisze któż to uciszy

* * *

Dziecko idące jak włócznia śpiewało, 1970

zeszły się z sobą moje słowa
schyliły głowy jak kruki
nad miasto spłynął cień
pochyliły się cienie, bruki

powiedziałem coś na dal
na falach domów obłoki
że rzucono śmierci szal
to tylko słońca loki
rozsypały się
to tylko...

* * *

Przed czerwonymi słońca drzwiami, 1976

urodziłem się jasny jak kropla
śmierć brała w ramiona wielu
kto mnie zaciągnął w szeregi morskie
w tęsknoty ptaka w klatce

przyjdą przyjdą
i ziemia będzie rodzić
kamień porośnie różą
pozwól mi śnić nie odbieraj luster

dlaczego żyć jak zwłoki
przed czerwonymi słońca drzwiami

* * *

Dziecko idące jak włócznia śpiewało, 1970

ogrodziłem moje życie kamieniami
spod zrosłych oczu widziałem jeszcze kolor
szyn dalekie echo jak padalec dopadało gruzu
wyciągnąłem więc rękę drzewa przenosząc
w okolice
gdzie nie można spokojnie myśleć
ale oddech mnie zwalał z nóg przed tobą

* * *

Mieszkam w pogodzie, 1979

sny dzieci
otaczają mnie nie mogę już uciec
idę do starców
opowiadam im życie wielkich ludzi
zapatrzeni w drzewa jesteśmy potrzebni
z tą myślą rozstajemy się
z daleka dzwonią na anioł pański

* * *

Wiersze dzieci, 1985

a w tym pokoju spać nie mogę
inny pokój daj przyjacielu
ty za nami my przed tobą
gdzie tułasz się wierzycielu

przyjdę podpalę trawy twoje
na znak na zwycięstwo
twoje męstwo złożone w grobie
a moje oczy w tobie na klęskę

* * *

Oddech i gest, 1990

nie byłem tam gdzie nas nie ma
nie byłem dobrym żołnierzem
poetą trochę
wybaczcie mi ludzie
na wysokościach bóg i pegaz
wybaczcie dziewczyny że tak mało kocham

mnie już nic nie potrzeba
tylko taki obrazek
piesek szedł z sielskiej ostrobramską za mną
on wie że żywot krótki
a wszystko poniewczasie

* * *

Nam ciszy nam wiatru potrzeba, 1986

jest jeszcze niebo ranne
co stawia ciało na nogi
pokój przestronny jak aleje
i wiara we wszystko co drogie
i ptaki na wysokości
krew czarna i dobytek lichy
i zwątpienie w jutro na co dzień
w sanktuarium pychy
i tak pisanie jak kłucie serca
puste jak czerep
i dni jutra proste
i duch przyszłości
jak osuszone ziele
ale jest słowo serdeczne
wyrwane z gardła i piersi
zmiłuj sie nad nami aniele
daj dobre chęci rzeczy najpierwsze

* * *

Oddech i gest, 1990

te moje myśli są jak harcerze
śpiewają dumają idą
chodzą tu i tam i coś tam zbierają
z serca do łona
z ust do włosów
szerokie jak rozwarcie ramion
i ciche jak serce świerszcza

* * *

Nam ciszy nam wiatru potrzeba, 1986

te same dni ten sam cień
okna te same i przyzwyczajenia
nim życie uleci ta sama ulica
i nie ma myśli o przeznaczeniu

te same psy te same okna białe
te śmiertelniki w pośpiechu zerwane
i skłócone z sobą myśli o jutrze
i życie i śmierć ma tę samą wagę

* * *

Została pusta karta dań tego świata, 1999

Chrystus wisi w naszych oknach
pierwsze zwierzęta już skamieniałe
starcy zamykają bramy zakonu
dobra i zła

* * *

Wszystko nie to, 1994

chciałem zmienić świat
zmieniłem adres
chciałem rozumieć świat
nie mogę zrozumieć siebie

* * *

Wiersze dzieci, 1985

dokąd się udać czy płakać
czy łamać wszystko na pół
zostać jak pijak przy drzewie
z opuszczonymi rękami w dół
może stoczyć się w trawy
i myśleć liściem drzewa
myśleć jak dawni poeci
czy zamknąć usta i iść
przed siebie

* * *

Zakole, 1981

zabierz mnie na wielkie wody przewoźniku
tam się uspokoję
tam wody zielone obmyją mi czoło
przewieziemy dusze na drugą stronę
utoniemy w burzy gdy wszystko się skończy
Wincenty Różański

Wincenty „Witek” Różański (1938-)

Polski poeta. Urodził się 12 lipca 1938 w Mosinie koło Poznania. Ukończył technikum księgarskie, dwukrotnie rozpoczynał i przerywał studia polonistyczne na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza. Należał do grupy literackiej „Wiatraki” (1956-59) i „Wiry” przy ZMW (1965-1974). Debiutował na łamach „Głosu Wielkopolskiego” w 1963 roku w zbiorowej kolumnie młodych poetów poznańskich wierszem Bohema. Był przyjacielem Edwarda Stachury, który uczynił go również jednym z bohaterów powieści Cała Jaskrawość.

Opublikował do tej pory: Wiersze o nauce nawigacji między kamieniami (1968; arkusz), Dziecko idące jak włócznia śpiewało (1970), A brzoza kwitnie (1973; arkusz), Przed czerwonymi słońca drzwiami (1976), Mieszkam w pogodzie (1979), Zakole (1981), Frente A La Puerta Roja Del Sol (1983; meksykański wybór jego wierszy w przekładzie na hiszpański, tłum. Barbara Stawiczak - Minoz), Światłolubne (1984), Wiersze - dzieci (1985), Nam ciszy nam wiatru potrzeba (1986), Bądź pozdrowiona chwilo... (1989; wybór wierszy), Będziemy piękniejsi (1990), Oddech i gest (1990), Córeczka poezja (1993), Wszystko nie to (1998), Została pusta karta dań tego świata (1998), Chciałem zmienić świat (1999), Ręce Marii Magdaleny (2000), Wędrujemy do Szeol (2001; wybór wierszy), Posrebrzane pola słów (2001; wydanie limitowane wydane razem z wierszami Krzysztofa Wiśniewskiego).

W nocie wykorzystano biogram z Wikipedii, wolnej encyklopedii.

blog comments powered by Disqus