Silva Rerum

Dziś jest niedziela, 5 lutego 2012 r.
Kto nigdy nie był dzieckiem, nie może stać się dorosłym. Charles Chaplin
Zaloguj! Pobierz jako PDF! Wydrukuj!

Halina Poświatowska

* * *


oślepłam odkąd jej nie ma
nie widzę światła
ona była moim wszystkim
córka — słońce
córka — gwiazda

śpiew ptaków
jest trenem żałobnym
grabarzami — korzenie kwiatu

zasadziłam jeden
który zapachem
przypomina
o jej nieobecności

jestem biedną kobietą
matką — garści prochu

* * *


z tęsknoty pisze się wiersze
z bolesnej
drążącej śpiewny owoc ciała
patrząc na samotne palce
mogę wysnuć pięć poematów
dotykając moich napiętych ust
szepczę
i słowa — rozkołysane rytmem wielkiej wody
plotą się w wiersze
mokre
bardzo słono biegną poprzez twarz

* * *

Jeszcze jedno wspomnienie, 1968

o moim domu
którego ściany
z ciepłych niedomyślnych snów
napiszę najpiękniejszy wiersz
o włosach dziecka
które nigdy nie wplączą się
w moje ręce kobiety
o ustach — które posępnym pragnieniem
nie zawisną ponad niepokojem moich nocy
o miłości — która rozkwita
w każdym wyszeptanym słowie
w barwie róż
w zapachu ściętej trawy
w pośpiesznym spadaniu gwiazd
w gorzkim
unicestwianiu motylich skrzydeł
zgasłych w płomieniu świecy
o miłości —
doskonałej w swoim chmurnym niespełnieniu

* * *

Hymn bałwochwalczy, 1958

Jestem z upływającej wody
z liści które drżą
trącane dźwiękiem wiatru
przelatującego pośpiesznie

jestem z wieczoru
który nie chce usnąć
patrzy uparcie
głodnymi oczyma gwiazd

noc — poprzez niebieskie żyły
w każdym włóknie ciała
w końcach palców
pulsuje namiętnym niespełnionym

jestem ochrypłym głosem
milczącym głucho
nade mną dni
o wielkich pustych skrzydłach
mijają...

* * *

Oda do rąk, 1966

powlokłam lakierem paznokcie
i moja palce błyszczą
panie mój bądź miłościw
moim myślom

obrysowałam ciemną kredką powieki
i niebo gwiaździste odbija się w mym spojrzeniu
memu pragnieniu

przywitałam cię pocałunkiem
najprościej
panie mój bądź miłościw
mojej miłości

* * *

Dzień dzisiejszy, 1963

Kto potrafi
pomiędzy miłość i śmierć
wpleść anegdotę o istnieniu
zgarniam brunatne plastry książek
Nasłuchuję brzęczenia słów
pomiędzy miłość i śmierć
wpleść
nikt nie potrafi

i tylko czasem
naprzeciw słońca
w zmrużonych oczach błysk
chwila roztrącona na tęczę
twarzą w twarz
naprzeciw słońca
w oślepłych oczach
treść niknąca...
na krańcach
miłość śmierć

* * *

Jeszcze jedno wspomnienie, 1968

ślad zniknie z mojej skóry
jak gdyby lakier odłupać paznokciem
i ty odejdziesz
jak gdyby w podróż

ale na próżno trzy siostry zapłakane
przyzywają rękoma
do ust przesyłają pocałunki

wiara
nadzieja
miłość

ich ufnością
można by opasać ziemię
a mimo to
wiem
że nie powrócisz

* * *

Oda do rąk, 1966

zawsze kiedy chcę żyć krzyczę
gdy życie odchodzi ode mnie
przywieram do niego
mówię — życie
nie odchodź jeszcze

jego ciepła ręka w mojej ręce
moje usta przy jego uchu
szepczę

życie
— jak gdyby życie było kochankiem
który chce odejść —

wieszam mu się na szyi
krzyczę

umrę jeśli odejdziesz

* * *

Jeszcze jedno wspomnienie, 1968

ciekawy jest przylądek wszelakiej nadziei
tu namiętności świecą
jak miedziane wazy
czyste
tu się unoszą opary
namiętności

miłość
ubrana w krótki płaszcz
drżący z niecierpliwości
z kolanami pod brodą
w kącie
oczy — latarnie
wysyła w mrok
oczy — płoną

zazdrość
taniec szybkich palców na szybie
śniegu miękkość
grabiona zachłannie
spalanie oddechu —
wykorzystywanie ułamków przestrzenie

wiatr —
obejmujący wszystko
wiążący rozsypane elementy świata
doskonałe istnienie
gdzie czekam
zwinięta w kłębek — na cios

* * *

Wiersze wybrane. Warszawa 1975

kiedy umrę kochanie
gdy się ze słońcem rozstanę
i będę długim przedmiotem raczej smutnym

czy mnie wtedy przygarniesz
ramionami ogarniesz
i naprawisz co popsuł los okrutny

często myślę o tobie
często piszę do ciebie
głupie listy — w nich miłość i uśmiech

potem w piecu je chowam
płomień skacze po słowach
nim spokojnie w popiele nie uśnie

patrząc w płomień kochanie
myślę — co się też stanie
z moim sercem miłości głodnym

a ty nie pozwól przecież
żebym umarła w świecie
który ciemny jest i który jest chłodny
Halina Poświatowska

Halina Poświatowska [z domu Myga] (1935-1967)

Polska poetka i prozaik. Urodziła się 9 VII 1935 w Częstochowie, zmarła podczas powtórnej operacji 11 X 1967 w Krakowie. Ukończyła studia filozoficzne na Uniwersytecie Jagiellońskim, uzupełnione w Smith College w Northampton (USA). Debiutowała w 1956 na łamach Gazety Częstochowskiej. W 1958 przebywała Stanach Zjednoczonych wzwiązku z przebytą tam operacją serca. Po powrocie z USA była asystentem w Instytucie Filozofii Uniwersytetu Jagiellońskiego. Pośmiertnie przyznano jej za całokształt twórczości nagrodę "Pierścienia" (1967).

Jej poezja zyskała uznanie krytyków i nadal trwającą popularność. Poruszała problemy miłości i śmierci, uprawiała poezję sensualistyczną, a jednocześnie nasyconą filozoficzną refleksją egzystencjalną w zbiorach: Hymn bałwochwalczy (1958), Dzień dzisiejszy (1963), Oda do rąk (1966), Jeszcze jedno wspomnienie (1968). Proza biograficzna Opowieść dla przyjaciela (1967) stanowi autokomentarz do twórczości i postawy życiowej poetki, usiłującej afirmować życie na przekór śmierci. Także m.in.: Wiersze wybrane (1975, ostatnie wydanie 1993 wznawiane), Poezje wybrane (1976), wybory: Trzeba iść (1987), Wiersze nieznane, wiersze zapomniane... (1993), Jest cała ziemia samotności... (1993).

Głównymi motywami jej poezji były przeplatające się wzajemnie miłość i śmierć. Świadoma swej kruchości Poświatowska dawała wielokrotnie wyrazy sprzeciwu wobec nieugiętego losu. Ubolewała nad niedoskonałością ludzkiego ciała, ale i umiała wykorzystać każdy moment przemijającego życia. W swych utworach nie pomijała także swojej kobiecości, pisała o sobie i innych kobietach, kobietach-bohaterkach. Wszystko to osadzone było w głębokich przemyśleniach filozoficznych. Poezja Haliny Poświatowskiej stanowi studium natury ludzkiej, kobiety pragnącej miłości i kobiety świadomej swej śmierci.


blog comments powered by Disqus