Silva Rerum

Dziś jest sobota, 19 maja 2012 r.
Śmierć to samotność i wolność ostatnia. Leopold Staff
Zaloguj! Pobierz jako PDF! Wydrukuj!

Niepokój serca

Krzysztof Masłoń

„Rzeczpospolita”, 8 marca 1997

Wczoraj w Warszawie zmarła Agnieszka Osiecka, poetka i pisarka, autorka ponad dwóch tysięcy piosenek i takich spektakli jak "Niech no tylko zakwitną jabłonie" czy "Apetyt na czereśnie". Miała 60 lat.

Jej ojciec Wiktor Osiecki, kompozytor tanga "Uśmiech Twych ust" był przed wojną pianistą w "Casino de Lwów", matka kierowała salą w kawiarni SIM, należącej do Zofii Arciszewskiej, z którą była spokrewniona. Przychodzili tam Julian Tuwim i Janusz Minkiewicz. Od starszych przejęła to upodobanie do kawiarni literackiej i kabaretu. Pisała dla Bim-Bomu, Piwnicy pod Baranami, kabaretu Pod Egidą. Dla Studenckiego Teatru Satyryków nie tylko pisała teksty, była także członkiem rady artystycznej tej niepowtarzalnej sceny.

- Agnieszka Osiecka stworzyła w poezji dom tak piękny i doskonały, że nie umiała tego zrobić w życiu - mówiła o niej Krystyna Sienkiewicz.

Była blisko związana ze środowiskiem paryskiej " Kultury". Bywała w Maisons-Laffitte, przyjaźniła się z Jerzym Giedroyciem oraz z Zofią i Zygmuntem Hertzami. To ona przywiozła do Paryża maszynopis "Cmentarzy" Marka Hłaski, sama jednak w "Kulturze" publikowała tylko raz.

- Drukowałam tam strasznie dawno, ogromny artykuł o Festiwalu Młodzieży w ZSRR, bardzo krytyczny i komiczny. W moim przypadku pseudonim nie miał sensu, bo mam tak intensywne poczucie formy, że nawet najgłupszy ubek wie, że tekst jest mój - mówiła do kamery w filmie o Jerzym Giedroyciu.

Miała za sobą dwa małżeństwa: z Wojciechem Frykowskim i Danielem Passentem. Z tego drugiego związku córkę Agatę.

Miała tysiące znajomych, setki kolegów, dziesiątki przyjaciół, także tych o bardzo znanych nazwiskach, jak Bułat Okudżawa czy Jerzy Kosiński. Ale kochaliśmy ją wszyscy: za "Listy śpiewające" i " Białą bluzkę", "Szpetnych czterdziestoletnich" i "Sztuczny miód". Za wszystkie piosenki, jakie napisała do muzyki Katarzyny Gaertner, Seweryna Krajewskiego, Andrzeja Zielińskiego, Jacka Mikuły. Za niezapomniane przeboje Maryli Rodowicz, włącznie z "Małgośką", mówiącą o Saskiej Kępie, tej dzielnicy Warszawy, w której Agnieszka Osiecka mieszkała i do której, po każdej z wielu swoich podróży wracała.

- Kręciłam się po świecie bardziej z niepokoju serca niż z powodów zawodowych - powiedziała kiedyś "Rzeczpospolitej". - Jechałam, bo chciałam uciec od jakiegoś nieszczęścia albo plagi. Ja nie podróżuję, ja kręcę się. Jestem jak bumerang, jak jakiś stwór na gumce - niby sięgam dosyć daleko, ale zawsze wracam na tę uliczkę na Saskiej Kępie.


blog comments powered by Disqus