Silva Rerum

Dziś jest niedziela, 5 lutego 2012 r.
Kto nigdy nie był dzieckiem, nie może stać się dorosłym. Charles Chaplin
Zaloguj! Pobierz jako PDF! Wydrukuj!

Sergiusz Jesienin

Tyle jest smutku

tłum. Tadeusz Mongird

Tyle jest smutku w naszym wzroku,
Zbyt gorzko przyznań, zbyt boleśnie,
Że tylko iw miedziany spokój
Pozostał nam w tym późnym wrześniu.

Inny odebrał mi spłoszenie
I dreszcz, i ciepło twego ciała...
W sercu, jesiennym nieskończenie,
Cisza się deszczem rozszemrała.

To nic. Przywyknę. Jak pociecha
Zrodziła się ta prawda prosta,
Że nic mnie w życiu już nie czeka,
Tylko ten deszcz i żółty rozkład.

A przecie byłem też zrodzony
Do świeższych barw, do czystych dźwięków...
Jak mało widzę dróg schodzonych,
Jak wiele popełnionych błędów.

Życie... ból... szczęście — mija wszystko...
Śmieszny fatalizm doczesności.
Ogród, jak nieme cmentarzysko,
Usiały brzóz odarte kości.

I my zamarzemy, przeszumimy
Na podobieństwo drzew ogrodu.
Próżno więc pragnąć pośród zimy
Kwiatów, co giną z przyjściem chłodu.
1923

Topiele i błota

tłum. Tadeusz Nowak

Topiele i błota,
Nieba siwy pas.
Iglastą pozłotą
Pobrzękuje las.

Ćwierkocze sikora
Z kędzieżawych pni,
Jedlina wieczorna
Gwar kosiarzy śni.

Wozy łąką, skrzypiąc,
Wloką się wśród ziół.
Pachnie suchą lipą
Od ciosanych kół.

W wiatru świst poranny
Wsłuchuje się chrust...
Kraju zapomniany,
Jężyku mych ust.
1914

Ejże, Rusi

tłum. Tadeusz Mongird

Ejże, Rusi, miła ziemio,
Chaty – z ikon święci w ryzach...
Nie ma końca twym przestrzeniom,
Tylko siność oczy wsysa.

Jak nabożny pielgrzym z drogi,
Biegnę wzrokiem w twoje pola,
Gdzie u wrótni chat ubogich
Dźwięczy upał na topolach.
Pachnie miodem i jabłkami

W cerkwiach twój łagodny Chrystus.
Huczą, rwą za opłotkami
Tańce w skrach wesołych świstów.
Puszczę się po ścieżce dzikiej

Na swobodną wstęgę lechy,
Aż dzwoniące jak kolczyki
Znajdą mnie dziewczęce śmiechy.

Niech zawoła nawet z nieba
Rota świętych: „Chodź do raju!”
Krzyknę: „Nigdzie mi nie trzeba,
Wolę żyć w rodzinnym kraju.”
1914

Wieczór

tłum. Tadeusz Nowak

Lazurowe niebios tkanie
Purpurowe palce mną.
W ciemnym gaju na polanie
Dzwonka śmiech się miesza z łzą.

Mgłą parowy zadziergane,
W srebro się przystroił mech.
Różki się księżyca białe
Wyrzynają spoza strzech.

A po drodze coraz żwawiej,
Rozpryskując w płatach pot,
Pędzi do wsi na zabawę
Oszalałej trójki lot.

Patrzą poprzez płot dziurawy
Dziewki chętne i na schwał.
Chłopiec żwawy, kędzierzawy
Czapkę mnąc na bakier wdział.

Jaśniej od koszuli kraśnej
Płonie zórz wiosenny pas.
Z dzwoneczkami złote blaszki
Pogadują cały czas.
1915

Na niebieskim dnie

tłum. Tadeusz Nowak

Na niebieskim dnie półmiska
Dym miodowy żółtych chmur.
Noc śniąc marzy. Śpią ludziska,
Tylko mnie wciąż trapi ból.

Przeżegnany obłokami
Słodycz dymu wdycha bór.
W pierścień szczelin ponad nami
Kładą palce zbocza gór.

Na moczarach kwacze czapla,
Toń miarowo chlupie błotna,
Patrzy spośród chmur, jak kropla,
Gwiazda cicha i samotna.

Chciałbym w owym ciemnym dymie
Gwiazdą tą podpalić las
I z nim zginąć, tak jak ginie
W niebie złotej zorzy pas.
1915

Jesień

tłum. Leopold Lewin

Cicho po urwisku jałowcem schodziła
Czesząc grzywę jesień — rudawa kobyła.

Ponad brzegu rzeki skłębione poszycie
Rozbrzmiewa jej podków granatowe bicie.

Wiatr-zakonnik, idąc zalęknionym krokiem,
Miętosi listowie za drogi wyskokiem.

I całuje krzak jarzębiny rozchwiany —
Niewidzialnego Chrysta purpurowe rany.
1916

Zakręciło się złoto liściaste

tłum. Tadeusz Nowak

Zakręciło się złoto liściaste
I od liści poróżowiał zdrój,
Jak gdyby, zamierając na gwiazdę
Niósł się motyli leciutki rój.

W tym wieczorze jestem zakochany,
Bliski sercu jak parowu piach.
Wiatr – parobczak brzózce fartuch lniany
Podkasuje aż do samych pach.

Chłód jest we mnie i chłód jest w dolinie,
Mrok nadciąga – mrowie owczych stad.
I za furtką dzwonków uciszenie
Nakazuje rozespany sad.

Jeszcze nigdy tak skwapliwie zmysłów
Nie słuchałem poprzez ciała chłód.
Dobrze byłoby nad stawem zwisnąć
I jak wierzba widzieć siebie z wód.

Dobrze byłoby do stogu śmiać się,
Mordą nowiu suche siano żuć...
Po najcichszej mej radości stracie –
Nie smucić się, tylko miłość snuć.
1918

Otwórzcie mi, stróże anieli

tłum. Władysław Broniewski

Otwórzcie mi, stróże anieli,
Błękitne podwoje dni!
O północy anioł w bieli
Z moim wiernym koniem znikł.

Koń mój Bogu niepotrzebny!
Koń mój — siła ma i moc!
Słyszę: gryzie łańcuch srebrny,
Rży radośnie w głuchą noc.

Widzę: pędzi wśród zamieci,
Targa gniewnie gruby sznur.
Jak z miesiąca z niego leci
Sierść bułana w kłęby chmur.

1917

Pójdę jako szary brat zakonny

tłum. Jerzy Litwiniuk

Pójdę jako szary brat zakonny
Albo włóczęga lnianowłosy
W tę stronę, ż której na zagony
Leje się jasne mleko brzozy.

Chcę ziemię z krańca w kraniec zmierzyć
Idąc za blaskiem gwiazdy płonej
I w szczęście bliźnich znów uwierzyć
Na miedzy, żytem rozdzwonionej.

Świt ręką pełną chłodnej rosy
Rumiane jabłka zorzy strąca.
Kosiarze grabiąc traw pokłosy
Pieśnią witają mnie na łące.

I mówiąc tak samemu sobie
Patrząc za wite z łyka kręgi:
Szczęśliwy kogo przyozdobił
Kijem i torbą los włóczęgi,

Kto w swym ubóstwie nie zna troski
Ani przyjaciół, ani wrogów,
I może z wioski iść do wioski
Modląc się do spotkanych stogów.
1914

* * *

tłum. Włodzimierz Słobodnik

Czy to ty, mój rymotwórco biedny,
O księżycu piszesz wiersz marudny?
Już od dawna oczy moje zwiędły
Od miłości, od kart i od wódy.

Ach, już księżyc włazi w okna ramę,
Światło takie, że aż bolą oczy...
Postawiłem na pikową damę,
A tu z talii czarny as wyskoczył.
Moskwa 4/5-X-1925

* * *

* * *

tłum. Tadeusz Mongird
Jest to ostatni wiersz Jesienina
napisany krwią na kartce papieru
tuż przed jego samobójstwem...

Żegnaj przyjacielu, do widzenia,
Drogi mój, od krwi serdecznej bliższy.
Ta rozłąka w ciemnych przeznaczeniach
Obietnicą połączenia błyszczy.

Żegnaj bez uścisku dłoni i bez słowa.
Nie martw się, cień smutku z czoła przegoń.
W życiu ludzkim – śmierć to rzecz nie nowa,
A i życie samo – nic nowego
Leningrad, 27 grudnia 1925
Sergiusz Jesienin

Sergiusz Jesienin (1895-1925)

Rosyjski poeta, inspirowany folklorem ludowym i sztuką sakralną, przedstawiciel imażynizmu, w którym reprezentował tzw. nurt wiejski. Debiutował w roku 1914 porzuciwszy i uniwersytet i pracę. Zupełnie przypadkowo popadł w niełaskę u rodziny carskiej odmawiając napisania hymnu pochwalnego na cześć cara. Za tą niesubordynację trafił na zesłanie gdzie przebywał, aż do rewolucji 1917 roku. Fakt ten sprawił, że nowa czerwona władza przyjęła go przychylnie on zaś w pełni poparł głoszone przez nią idee. W 1922 roku poślubił słynną primabalerinę Isadorę Duncan, którą w niecały rok później porzucił w Paryżu. W 1925 roku ożenił się z wnuczką Lwa Tołstoja ale i od niej uciekł w kilka miesięcy później.

Według oficjalnej wersji - przedstawionej w raporcie milicyjnym sporządzonym przez śledczego Mikołaja Gorbowa - w nocy z 27 na 28 grudnia popełnił samobójstwo w hotelu "Internacjonał" w Leningradzie. Wiele wskazuje jednak na to, że mogło być ono upozorowane przez funkcjonariuszy OGPU (Zjednoczony Państwowy Zarząd Polityczny). Zgodnie z nią poeta został uderzony w tył głowy i jeśli nie spowodowało to śmierci, mógł zostać powieszony siłą lub też uduszony jeszcze przed zaciśnięciem pętli na jego szyi. Pogłoski te skierowało w 1993 roku w piśmie do prokuratury dwóch rosyjskich uczonych. Prokuratura uznała, że nie są one wiarygodne. Wersję śmierci poety z rąk OGPU zaprezentowano również w serialu Jesienin, nakręconym w 2005 roku.

W nocie wykorzystano biogram z Wikipedii, wolnej encyklopedii.

blog comments powered by Disqus