Jarosław Iwaszkiewicz
Spis rzeczy
(Lato 1932, XXXVII)
▲Ja tak tylko udaję,
Że się nocy nie boję,
Kiedy w moim pokoju
Przed czarnym oknem stoję.
Aby spojrzeć na niebo,
Siłą przymuszam siebie —
I widzę straszne obłoki
I straszne gwiazdy na niebie.
I drzewo takie czarne,
Co rośnie niedaleko,
Gdy schowam się do łóżka,
Zostaje pod powieką.
Przyciskam się do piersi
Twojej, gdzie serce śpiewa,
A w nim prawdziwe szemrzą
Spokojne noce i drzewa
* * *
▲Sam na sam trzeba gadać z nocą,
Szeleścić ciemnym świerków gąszczem,
Splątaną gałąź rozplątywać
I szeptem odgadywać liście...
Głęboko schylić się nad wodą,
Rękami zróść się z wodorostem
I drzew ramiona beznadziejne
Dzielić i łączyć w plusku fali...
I w splocie czarnych słów i roślin,
W odbiciu gwiazd, w oprzędzie nocy
Ujrzeć swe rysy w lustrze wody:
Piękniejsze... zatarte...
* * *
▲Sam, jak drzewo pond wodą,
Stoję; ręce lecą w dół,
W górze niebo, w dole niebo,
Przedzielają mnie na pół.
Stawy, trawy, wicher, woda,
Cienie skrzydeł, chmury nieb,
Przedwieczorne przerażenie —
To codzienny dziś mój chleb.
Nie wiem, czy to się skończyło,
Czy nie będzie nigdy nic —
W białej wodzie, pochylony,
Widzę bladość moich lic.
Widzę czerwień przed zachodem,
Jak się leje w wodę róż —
Karpie ciemne zasypiają,
Złote oczy zgasły już.
* * *
▲Takiego losu się nie odrzuci,
Takiego losu się nie odprzeda,
Takich przeznaczeń się nie odwróci —
Porwał cię orzeł jak Ganymeda.
I musisz teraz po niebie lecieć,
I musisz teraz otwierać oczy,
I musisz teraz jak gwiazda świecić —
A świecić jest trudno wśród nocy.
Trudno jest lecieć, trudno oddychać.
Trudno... ach, wszystko jest trudne,
Bo na Olimpie jęków nie słychać:
Serca bogów — wyspy bezludne.
* * *
▲Tam kiedyś, gdy już nas wypędzi
Dumny filozof z politei,
Siądziemy rzędem na krawędzi,
Pełni miłości i nadziei.
Zadzwonią dzwony katedralne,
Wzbiją się wieże jak fontanny
I cały przepych orientalny
Rozwieje prosty wiatr poranny.
I my na skrzydłach taj ofiary
Wzbijemy się gdzie radość gości
I gdzie nie trzeba już cnót: wiary
Ani nadziei... ani miłości...
* * *
▲I dzień nie dzień, i noc nie noc.
Kiedy odpływasz, muzo, w dal.
I każdej twojej kropli żal,
Kiedy wyczerpiesz swoją moc.
Ale ty wracasz, jasna, w dół,
Spadasz na czoło me jak kruk!
I słyszę w dali morza huk,
I serce pęka mi na pół.
Bo ty masz w ręku ostry nóż,
Wbijasz go w serce: wierć w nim, wierć!
Bo życie to już prawie śmierć,
Bo śmierć to życie już.
* * *
▲Umrzeć trzeba — lecz lepiej i trudniej
Jest żyć, dla innych istnieć i dla siebie,
I patrzeć w górskie pogodne południe,
Jak wielkie białe kępy topnieją na niebie.
Patrzeć w siebie? A po co? Tam zrównoważone
Wszystkie noce i dzionki śpią jak owce w stajni.
Siąść przy drodze pod kopą świeżo ustawioną
I patrzeć, jak mijają mnie ludzie zwyczajni —
To wszystko. To jest życie, ni mniej ani więcej.
Nie trzeba gór ogarniać wzrokiem pożegnalnym.
Jeżeli można jeszcze — to kochać goręcej:
Czasami dzień pod wieczór staje się upalny.
Do Matki
▲Pociągi idą w stronę siwą, stronę zieloną, mglistą,
Walce grywają zza drzwi, zza ściany, daleko, bardzo daleko i blisko.
Do bramy ktoś stuka uparcie i pijano: bramo, otwórz się bramo.
Milczenie wielkie. I odpowiada brama: to samo, to samo.
Kiedyż się wreszcie w wieczór ten w mieście fale rozleją jak piany?
I oceany uderzą w bramy fiołkowej barwy rozlane?
Otwarta brama jęknie zakuta: brama, otwieram się, brama!
Kiedyż się wszystko owinie w miękką tkaninę? Mamo, mamo!...
Urania
▲Uranio, sosno, siostro — tak ciebie nazywam
bo palcem pnia swojego ukazujesz niebo.
Wiatr co się w twojej czarnej grzywie zrywa
Zacicha dołem. Siostro, wzywam ciebie
Jak niegdyś wróże w koronach z jemioły
Abyś wytrwała w progu mego domu
I strzegła kwiatu owocu i pszczoły
I serc co tutaj gasną po kryjomu.
Uranio, muzo dnia ostatecznego
Bogini końca, bogini trwałości
Zniszczeń bogini i wszystkiego złego
Stójże na straży domu i nicości.
Weźmij mnie w swoje grzywy, ty szalona
Wyszarp mi ręce co już nie wyrosną
Pogrzeb mnie, ratuj, daj swoje korony,
Bym także był Uranią, nicością i sosną.
Jarosław Iwaszkiewicz (1894-1980)
Polski poeta, prozaik, dramatopisarz, eseista, tłumacz. Wywodził się z kresowej zubożałej szlachty i tamtejszej inteligencji. Gimnazjum w Elizawetgradzie i Kijowie. Rozpoczął też studia prawnicze i muzyczne. 1918 w Warszawie. Wszedł do grona młodych poetów, skupionych wokół czasopisma Pro arte et studio i kabaretu Pikador - zaczątku grupy poetyckiej Skamander (1920). 1919-1920 współredaktor pisma polskich ekspresjonistów Zdrój.
Praca w redakcji Kuriera Polskiego (1920-1923) oraz w charakterze sekretarza marszałka sejmu M. Rataja 1923-1925, w dziale propagandy sztuki MSZ 1927-1932, na placówkach dyplomatycznych w Kopenhadze 1932-1935 i Brukseli 1935-1936. Liczne podróże oraz udział w pracach międzynarodowych organizacji intelektualnych. 1928 zamieszkał w Stawisku pod Warszawą, gdzie wczasie okupacji znajdowali schronienie artyści i pisarze.
Po wojnie prezes zarządu głównego Związku Literatów Polskich w latach 1945-1946, 1947-1949 i od 1959 do końca życia. Redagował: Życie Literackie (w Poznaniu) 1945-1946, Nowiny Literackie 1947-1948, od 1955 do śmierci miesięcznik Twórczość. Był przez kilka kadencji posłem na Sejm od 1952, przewodniczącym Polskiego Komitetu Obrońców Pokoju 1953-1957.
Twórczość
Debiutował w prasie jako poeta 1915. Wczesne utwory prozatorskie w poetyce modernistycznej, pełne egzotyki i fantastyki, np. powieści poetyckie Zenobia Palmura (1920), Ucieczka z Bagdadu (1923), Wieczór u Abdona (1923). Pojawia się już wówczas przeciwstawienie sztuka - życie, rozwinięte m.in. w powieściach o pierwiastkach autobiograficznych Hilary, syn buchaltera (1923) i Księżyc wschodzi (1925).
Wspomnienia i relacje z podróży, jak Książka moich wspomnień (1957), Pejzaże sentymentalne (1926), Książka o Sycylii (1956), Gniazdo łabędzi. Szkice zDanii (1962), Podróże do Włoch (1977), Podróże do Polski (1977). Książki otematyce literackiej, m.in. Rozmowy o książkach (tom 1-2, 1961-1968), Ludzie iksiążki (1971), Petersburg (1976), Szkice o literaturze skandynawskiej (1977).
W twórczości poetyckiej rozpoczął od młodopolskiego estetyzmu, z przymieszką ekspresjonizmu, jak w Oktostychach (1919) i Dionizjach (1922). Sceptycyzm, zwątpienie i rezygnacja dominują w takich tomikach, jak Księga dnia i księga nocy (1929), Powrót do Europy (1931), Lato 1932 (1933).
Po wojnie Ody olimpijskie (1946), kontynuujące przedwojenny nurt klasycyzujący, Warkocz jesieni (1954), Ciemne ścieżki (1963). Od tomiku Jutro żniwa (1963), poprzez Krągły rok (1967), Xenie i elegie (1970), Śpiewnik włoski (1974) po Mapę pogody (1977) trwała ewolucja, zmierzająca do odnowienia izmodernizowania środków wyrazu.
Dzieła (tom 1-10, 1958-1959), Wiersze wybrane (1938, 1946), Wiersze z różnych epok. 1912-1952 (1952), Liryki (1959), Wiersze zebrane (1968), Wybór opowiadań (1960), Opowiadania zebrane (tom 1-3, 1969).
Związki z muzyką
Związany w swej twórczości w szczególny sposób z muzyką (studiował grę na fortepianie w konserwatorium kijowskim 1912-1918), w młodości komponował, był autorem librett do Króla Rogera K. Szymanowskiego oraz baletu Zabawy w Lipinach Z. Mycielskiego. Pisywał recenzje muzyczne.
Do jego poezji tworzyli pieśni K. Szymanowski (Pieśni muezina szalonego opus 42, 1918, Trzy kołysanki opus 48, 1922), F. Nowowiejski, T. Szeligowski, S. Laks, Z. Mycielski, A. Bloch, F. Dąbrowski, T. Baird. Muzyka inspiruje jego dzieła literackie w sensie tematu i struktury formalnej, kształtowanej na wzór formy czy gatunku muzycznego.
Napisał monografię Chopina (1938, wydanie nowe 1976), Bacha (1951), trzy studia oSzymanowskim (Spotkania z Szymanowskim - 1947, Karol Szymanowski a literatura - 1963, Harnasie Karola Szymanowskiego - 1964).
Scenariusze filmowe
Iwaszkiewicz był również autorem scenariuszy do filmów: Nad Niemnem (1939, pierwsza wersja), Dom na pustkowiu (1950) i in. Wg opracowań literackich Iwaszkiewicza zrealizowano filmy: Brzezina (1970), Kochankowie z Marony (1966), Matka Joanna od Aniołów (1961), Panny z Wilka (1979) i in. ▲
blog comments powered by Disqus