Silva Rerum

Dziś jest sobota, 19 maja 2012 r.

Małgorzata Hillar

Wspomnienie twoich rąk


Kiedy wspomnę
pieszczotę twych rąk
nie jestem już dziewczyną
która spokojnie czesze włosy
ustawia gliniane garnki
na sosnowej półce

Bezradna czuję
jak płomienie twych palców
zapalają szyję ramiona

Staję tak czasem
w środku dnia
na białej ulicy
i zakrywam ręką usta

Nie mogę przecież krzyczeć.

Telefon


Mówisz
Czuję twój oddech
w słuchawce
jakbyś była blisko

Mówisz
Tak dobrze
z twoim oddechem

a ja
ze słuchawką
przytuloną do ucha
sławię tych
którzy wynaleźli telefon.

Czy mogę


Mówisz
słowa nie wyrażają

Patrzę na ciebie
ze smutkiem

Ja znam słowa
które jak atrotopina
rozszerzają źrenice
i zmieniają kolor światła.

Po nich
nie można już odejść

Czy mogę dać ci siebie
jeżeli nie umiesz powiedzieć
co czujesz
kiedy oddaję ci usta

Mówisz


Mówisz
Gdybyśmy byli razem
przynosiłbym rano
bułki i mleko
Mielibyśmy
wspólne drzwi
wspólne światło
wspólną noc

Lecz dzielą nas
klucze
schody
mieszkania
oczy mężczyzny
oczy kobiety
nawet płacząca wierzba na podwórku
pod którą nam nie wolno się całować

Mówisz
Jesteś dla mnie
jak wschód słońca

żeby go zobaczyć
odwracam się od ludzi plecami

Boję się


Płynę w białej łódce
twoich ramion
przez głęboką ciemność

Rozczesujesz mi włosy
palcami

Przez okno wchodzą
granatowe fale nocy

Płynę w twoich ramionach
samotny

Wiem
powinienem wreście odejść

Lecz wciąż się boję
że utonę sam
w granatowych falach
nocy
albo w białych falach
dnia.

My z drugiej połowy XX wieku


My z drugiej połowy XX wieku
rozbijający atomy
zdobywcy księżyca
wstydzimy się
miękkich gestów
czułych spojrzeń
ciepłych uśmiechów

Kiedy cierpimy
wykrzywiamy lekceważąco wargi

Kiedy przychodzi miłość
wzruszamy pogardliwie ramionami

Silni cyniczni
z ironicznie zmrużonymi oczami

Dopiero późną nocą
przy szczelnie zasłoniętych oknach
gryziemy z bólu ręce -
umieramy z miłości.

Niepokój


Jest ze mną
zawsze

To on
każe mi odchodzić
od kolorowych i tańczących
i chować się w łódce
na brzegu rzeki

Przez niego
uderzam bezsilnie głową
o szare ściany
i zielony piec

Przed nim
uciekam w nocy
ulicami ciężkimi
jak asfalt

Gdy zobaczysz
że tak biegnę
rzuć mi przez okno
słonecznik

złoty jak serce

* * *


Myślałam
wreszcie będę mówić

Tyle się we mnie
słów zebrało
Tyle słów
dojrzałych i twardych
jak ziarnka żyta
cierpkich jak gruszki polne
aksamitnych jak pszczoły

Myślałam
dam ci te moje słowa
coś z nimi zrobisz

Kiedy otworzyłam usta
zamknąłeś je
swoimi wargami

Cofnęły się słowa moje
schowały się we mnie
jak ptaki lękliwe

Teraz
już tylko czasami
wyglądają oczami

Miłość


Jest czekaniem
na niebieski mrok
na zieloność traw
na pieszczotę rzęs

Czekaniem
na kroki
szelesty
listy
na pukanie do drzwi

Czekaniem
na spełnienie
trwanie
zrozumienie

Czekaniem
na potwierdzenie
na krzyk protestu

Czekaniem
na sen
na świt
na koniec świata

Dlaczego


Przynosisz mi książki
i słoneczniki
Przynosisz miód
w słoiku z żółtym niedźwiedziem

Przynosisz mi gliniane dzbanki
i wielką troskę o moją ciszę

Dlaczego nie możesz mi przynieść
Miłości
Małgorzata Hillar

Małgorzata Hillar (1926-1995)

Polska poetka tworząca głównie w nurcie liryki osobistej. Jej wiersze, poświęcone głównie tematyce miłosnej, odznaczają się komunikatywną formą, prostotą w opisie wrażeń i doznań zmysłowych, konkretnością obserwacji rzeczywistości. Wydała m.in. zbiory Gliniany dzbanek (1957), Prośba do macierzanki (1959), Poezje wybrane (1972), wybór Źródło (1985).

Hillar urodziła się 19 sierpnia 1926 r. Jej metrykalne imię to Janina, ale pierwsze swoje teksty podpisywała jako Małgorzata, i tak już zostało. Podczas wojny Janina Hillar uczęszcza na tajne komplety. W latach 1945-1946 pracowała jako urzędniczka w Urzędzie Ziemskim w Bydgoszczy. Maturę zdała eksternistycznie w 1946 r. w Częstochowie i rozpoczęła studiować prawo na Uniwersytecie Warszawskim. Po czterech latach, ze względu na zły stan zdrowia przerwała studia. Jej mężem od 1960 roku był znany krytyk i poeta Zbigniew Bieńkowski. W 1962 roku przyszedł na świat jej syn Dawid, któremu poświęciła wiele miejsca w swej twórczości. Małgorzata Hillar przez wiele lat mieszkała w Warszawie. Często jednak odwiedzała swoje rodzinne strony na Kociewiu. Zmarła w stolicy 30 maja 1995 r. i pochowana została w pobliskim Józefowie.