Silva Rerum

Dziś jest sobota, 19 maja 2012 r.
Chrystus był człowiekiem przede wszystkim i głównie dlatego, że Bóg pozostawił go samego, sabachtani. Jose Ortega Y Gasset
Zaloguj! Pobierz jako PDF! Wydrukuj!

Pan Cogito odchodzi

Janusz Drzewucki

„Rzeczpospolita”, 29 lipca 1998


Wczoraj o godzinie 4 rano w Warszawie zmarł Zbigniew Herbert, poeta, eseista, dramaturg, autor "Pana Cogito", "Barbarzyńcy w ogrodzie", "Jaskini filozofów". Był jednym z najwybitniejszych polskich poetów powojennych. Jego nazwisko wymieniamy jednym tchem obok Czesława Miłosza, Tadeusza Różewicza, Mirona Białoszewskiego i Wisławy Szymborskiej. Był jednym z niewielu pisarzy, których cenili zarówno krytycy, jak i czytelnicy. Cieszył się uznaniem zarówno w kraju, jak i za granicą.

W maju tego roku ukazały się dwie jego książki: zbiór wierszy "Epilog burzy" oraz "89 wierszy" w wyborze i układzie samego autora. Książki te są poetyckim testamentem Herberta. W pierwszym utworze z cyklu "Brewiarz", ciężko chory poeta napisał:


Panie,
dzięki Ci składam za strzykawki z igłą grubą i cienką jak
włos
bandaże
wszelki przylepiec, pokorny kompres, dzięki
za kroplówkę, sole mineralne, wenflony, a nade wszystko
za pigułki na sen o nazwach jak rzymskie nimfy,
które są dobre, bo proszą, przypominają, zastępują
śmierć.

To wyznanie jest bardzo charakterystyczne dla Herberta, który przeciwności losu uczył nas - za swoim mistrzem, profesorem filozofii Henrykiem Elzenbergiem - znosić po stoicku, w sposób opanowany i wyważony. To do Herberta należy jedna z najwspanialszych fraz w poezji polskiej, doskonale współbrzmiąca z wyżej przytoczonym cytatem: "dziękuję Ci Panie że stworzyłeś świat piękny i różny/ a jeśli jest to Twoje uwodzenie jestem uwiedziony na zawsze/ i bez wybaczenia" ("Modlitwa Pana Cogito - podróżnika").

Arcydzieła liryki

Pozostawił po sobie wiele wierszy, takich jak: "Studium przedmiotu", "Apollo i Marsjasz", "Tren Fortynbrasa", "Kamyk", "Przesłanie Pana Cogito", "Pan Cogito - powrót", "Raport z oblężonego Miasta", o których bez żadnego ryzyka możemy powiedzieć, że są arcydziełami liryki polskiej. Cytaty z jego utworów, np. "na taką miłość nas skazali/ taką przebodli nas ojczyzną", "ocalałeś nie po to aby żyć/ masz mało czasu trzeba dać świadectwo", "bądź odważny gdy rozum zawodzi bądź odważny", "barbarzyńca w ogrodzie", "filozof powinien oswajać konieczność", "pozostał tylko bęben" lub "w gruncie rzeczy była to sprawa smaku" na stałe weszły do języka naszych codziennych rozmów.

Przez lata uchodził za pisarza, którego się czyta z uwagą i któremu się wierzy. Posiadł bowiem rzadką umiejętność mówienia o sprawach najważniejszych i najbardziej skomplikowanych w sposób prosty i jasny, bez nadużywania wielkich słów. Słowa potwierdzał postawą. W połowie lat 70. podpisał się pod listem protestacyjnym w sprawie poprawek do Konstytucji PRL, został wówczas obłożony całkowitym zakazem druku. Przez wiele lat publikował głównie w czasopismach emigracyjnych i podziemnych. Rówieśnik Baczyńskiego i Gajcego, był autorytetem moralnym dla wielu pokoleń Polaków.

Zachwyt krytyków

Nie mieścił się w krytycznoliterackich ramach. Najpierw ochrzczono go mianem poety olimpijskiego i klasycznego. Nazywano go "poetą współczesności", "depozytariuszem umarłych", poetą metafizycznym, a nawet mistycznym. Według jednych był poetą kultury, według innych nawet poetą katolickim, według jeszcze innych - publicystycznym i politycznym. Jedni mówili o nim, że klasyk, drudzy, że romantyk, nazwano go "wygnańcem z Arkadii" i "uciekinierem z Utopii".

Nieodmiennie fascynował i budził podziw. Był jednym z trzech pozytywnych bohaterów nad wyraz sarkastycznego i złośliwego "Dziennika 1954" Leopolda Tyrmanda, nie pożałował mu pochwał - co prawda powściągliwych, ale jednak - znany zoil Stefan Kisielewski w pełnym uszczypliwości "Abecadle Kisiela". Był bodaj jednym poetą, którego oszczędzili w "Świecie nie przedstawionym" - legendarnym manifeście Nowej Fali i pokolenia '68 - Julian Kornhauser i Adam Zagajewski. Inny przedstawiciel tej generacji, Adam Michnik wielokrotnie cytował go w swoich "Polskich pytaniach", a już w pisanej w stanie wojennym, w więzieniu na Mokotowie, książce "Z dziejów honoru w Polsce" uczynił go przedmiotem największej admiracji i apologii.

Bibliografia poświęconych Herbertowi rozpraw naukowych oraz krytycznoliterackich szkiców i recenzji liczy ponad trzysta pozycji. Andrzej Kaliszewski (1982), Stanisław Barańczak (1985), Jacek Łukasiewicz (1995) i Andrzej Franaszek (1998) poświęcili mu osobne monografie, wydano ponadto trzy prace zbiorowe "Dlaczego Herbert. Wiersze i komentarze" (1992), "Czytanie Herberta" (1995), "Poznawanie Herberta" (1998). Miał rację Jerzy Kwiatkowski, gdy stwierdził już w 1961 roku: "Herbert jest poetą, przy którego lekturze pogodzą się Bieńkowski i Słonimski, docent filologii klasycznej i bywalec młodzieżowych kawiarni, uczeń Ignacego Chrzanowskiego i uczeń Kazimierza Wyki".

Krew jasna i ciemna

Jego biografia jest równie fascynująca jak twórczość. Urodził się 29 października 1924 roku we Lwowie. W okresie okupacji niemieckiej był np. karmicielem wszy w Instytucie Behringa, produkującym szczepionki przeciwtyfusowe. Zdał maturę na tajnych kompletach, studiował filologię polską na działającym w konspiracji Uniwersytecie Jana Kazimierza. Należał do Armii Krajowej, ukończył tajną szkołę podchorążych. Przed wejściem Armii Czerwonej do Lwowa, przeniósł się do Krakowa, gdzie studiował w Akademii Sztuk Pięknych. Studiował także prawo na Uniwersytecie Jagiellońskim i ekonomię w Akademii Handlowej. Potem przeniósł się do Torunia, by uczyć się filozofii pod kierunkiem prof. Henryka Elzenberga, któremu po latach poświęci dwa wiersze: "Do Marka Aurelego" i "Do Henryka Elzenberga w stulecie Jego urodzin".

Redagował wydawany w Gdańsku "Przegląd Kupiecki", pracował w banku. W roku 1950 przeprowadził się do Warszawy. Imał się najprzeróżniejszych zajęć: był kalkulatorem i chronometrażystą w Nauczycielskiej Spółdzielni Pracy "Wspólna Sprawa", ekonomistą w Centralnym Biurze Studiów i Projektów Przemysłu Torfowego, pracował w sklepie jako ekspedient, a także jako kierownik administracyjny Związku Kompozytorów Polskich.

Jako poeta zadebiutował w roku 1950 na łamach tygodnika "Dziś i Jutro" wierszami: "Pożegnanie września", "Napis", "Złoty środek". W roku 1954 zamieścił - obok m.in. Stanisława Grochowiaka - blok swoich tekstów w antologii "...każdej chwili wybierać muszę". Nawiązał wieloletnią współpracę z "Tygodnikiem Powszechnym" i "Twórczością", na której łamach pisał felietony o sztuce i w roku 1956 ogłosił dramat "Jaskinia filozofów". W tym samym roku wydał swój debiutancki zbiór wierszy "Struna światła", o którym proroczo wyraził się Kazimierz Wyka: "Bywają talenty długodystansowe, jakie dopiero na dalszych okrążeniach się rozkręcają. Do takich należy autor ČStruny światłaÇ". A poezja to jest bieg o niewiadomej liczbie okrążeń. Stawiam na Herberta także".

Kolejne zbiory Herberta: "Hermes, pies i gwiazda" (1957), "Studium przedmiotu" (1961), "Napis" (1969) spotkały się z entuzjastycznym przyjęciem. Jan Błoński określił wtedy jedną z głównych zasad poetyki autora "Rekonstrukcji poety": "Całą poezję Herberta rozdziera opozycja między Arkadią cnoty i piękna oraz Apokalipsą współczesności. Pogodnemu szczęściu humanistycznej mądrości sprzeciwiają się niezmiernie często majaki, natręctwa, urojenia lękowe".

Rzeczywiście w liryce Herberta toczy się nieustanny dialog między sacrum a profanum, mitem a rzeczywistością, tradycją a współczesnością, między konwencją a wyobraźnią, kulturą a naturą, między abstrakcją a konkretem, myślą a czynem, wiarą a nieufnością, optymizmem a sceptycyzmem. Tego dialogu nie da się podsumować żadną jednoznaczną konkluzją, zwłaszcza że składamy się z tego i tego, bo jak mówi podczas swojej ostatniej lekcji Sokrates, bohater dramatu "Jaskinia filozofów": "Jest w nas krew jasna i ciemna. Jasna obmywa nasze ciało i krzepi je. Określa kształt człowieka. Gromadzi się pod czaszką. Ciemna bije głęboko w piersi. Jest to źródło mętnych obrazów wróżbiarzy i poetów".

Na miarę człowieka

Poezja Herberta jest pełna paradoksów. Potwierdziły to następne tomiki: "Pan Cogito" (1974), wydane na emigracji "Raport z oblężonego Miasta" (1984) i "Elegia na odejście" (1990), a także "Rovigo" (1993). W jego wierszach znajdziemy wspaniałe, oparte właśnie na zasadzie paradoksu, metafory w rodzaju: "czarne słońce", "ciemna gwiazda", "ciemny ogień", "światło czarne", "serce rzeczy", "pewna ciemność", "niepewna jasność".

Herbert jest nie tylko mistrzem paradoksu, ale również ironii, którą człowiek broni się przed światem, przed historią i polityką. Herbert znakomicie pokazuje, że człowiek w życiu staje przed setkami alternatyw i jego sytuacja jest dramatyczna, bowiem rzadko kiedy wybiera między prawdą a kłamstwem, między białym a czarnym, gdy wszystko wokół jest jasne i oczywiste. Bohater liryki Herberta - Pan Cogito - najczęściej znajduje się w sytuacji bez wyjścia, jest prefiguracją współczesnego człowieka, z całym jego bagażem klęsk i zwycięstw, z jego małością i wielkością. Jest kimś, kto cierpi.

Co ciekawe, gdy Herbert pisze o Jonaszu, Tucydydesie, Hermesie czy Fortynbrasie, mamy wrażenie, że pisze także o nas. Dla odmiany, gdy pisze o naszym tu i teraz, postępuje tak, jakby opisywał zdarzenia, które zdarzyły się już - gdzieś i kiedyś, które zdarzają się - zawsze i wszędzie. Przykładem tego wiersz "O Troi", będący nie tylko powtórką ze starożytności, ale również poetycką wizją Warszawy płonącej w 1944 roku.

Twórczość Zbigniewa Herberta jest skrojona na miarę każdego z nas. W swoich podróżnych esejach jest nie tylko znawcą kultury antycznej, włoskiej, francuskiej czy flamandzkiej, ale także turystą, który musi zjeść i wypić, a oprócz tego szuka przygód. Wystarczy pod tym kątem przeczytać "Barbarzyńcę w ogrodzie" (1962), "Martwą naturę z wędzidłem" (1993), a także szkice, takie jak: "Próba opisania krajobrazu greckiego", "Akropol", "Labirynt nad morzem", "O Etruskach", "Sprawa Samos", "Akropol i duszyczka", opublikowane w latach 60. i 70. na łamach "Twórczości", "Poezji", "Odry", "Więzi", ale nigdy nie wydane w Polsce w formie książkowej!

Tym, co na przemian szokuje i zachwyca w narracjach podróżnych Herberta, jest swoboda, z jaką od refleksji nad freskami Piera della Franceski lub obrazów Sassety, katedry w Sienie czy Orvieto, przechodził on do opisu omletu z truflami, pizzy, sałaty z czosnkiem, smaku campari lub bukietu chianti. W wędrówkach Herberta ważne jest wszystko: jaskinie w Lascaux, bazylika w Paestum, prawda o gwelfach i gibelinach, legenda albigensów, tajemnica templariuszy, a również życzliwość właściciela trattori, uśmiech dziewczyny mijanej na ulicy, kolor oliwek i zapach chleba.

Sława

Zbigniew Herbert należy do najbardziej znanych w świecie - czyli najczęściej tłumaczonych - polskich poetów XX wieku. Jego międzynarodowa kariera rozpoczęła się od opublikowanego w 1964 we Frankfurcie nad Menem zbioru "Gedichte" w przekładach Karla Dedeciusa, w roku 1968 Penguin Books wydał tom "Selected Poems" w przekładach na angielski Miłosza i Petera Dale a Scotta, opatrzony entuzjastyczną, ale rzeczową przedmową Alfreda Alvareza. Następne przekłady mnożyły się jak grzyby po deszczu. W 1977 roku nakładem prestiżowej oficyny Oxford University Press ukazał się wybór wierszy Herberta w przekładach Bogdany i Johna Carpenterów, frankfurcka oficyna Suhrkamp pokusiła się o kilka kolejnych wyborów wierszy i eseistyki Herberta. Jego wiersze przełożono na wszystkie najważniejsze języki świata. Wśród tłumaczy znaleźli się tacy fachowcy, jak m.in. Miroslav Holub, Klaus Steammler, Oscar Jan Tauschinski, Paolo Marchesiani, István Kovács, Sándor Weöres, Petar Vujicić.

Za licznymi przekładami rychło przyszło międzynarodowe uznanie. W roku 1965 przyznano poecie nagrodę im. Nikolasa Lenaua, w 1973 im. Johanna Gottfrieda Herdera, w 1984 Międzynarodową Nagrodę Pisarską Walijskiej Rady Sztuki, w roku 1987 poeta został wyróżniony w Budapeszcie nagrodą im. Gabora Bethlena. W 1988 przyszła Nagroda im. Brunona Schulza, ufundowana przez amerykańską Fundację Studiów Polsko-Żydowskich i amerykański PEN Club, w 1990 - Nagroda Jerozolimy, w 1991 przyznawana w Słowenii nagroda Vilenica. Zbigniew Herbert jako jedyny polski twórca znalazł się w renomowanym wydawnictwie "An Introduction to 50 Modern European Poets", opracowanym przez Johna Pillinga. Dodać trzeba, że do leksykonu tego trafili najwybitniejsi poeci XX wieku od Charlesa Baudelaire'a do Josifa Brodskiego. To właśnie Brodski w przedmowie do włoskiej edycji poezji Herberta napisał, że jest "człowiekiem Północy. Choć jednak mieszkaniec Północy i Polak, Herbert nie jest romantykiem. W wierszu wykłada swoje racje nie przez podwyższanie temperatury, lecz przez jej obniżanie: aż do stopnia, w którym jego wersy, jego strofy - niczym metalowy parkan w zimie - zaczynają parzyć przy dotknięciu. Jest to, rzecz jasna, lekcja Północy; ale też i lekcja modernizmu. Herbert, mimo że wywodzi się z nich obu, stworzył w swej poezji aliaż, który odróżnia go od jego modernistycznych kolegów po piórze z Północy i Zachodu, a także z Południa".

Zmarł poeta. Zostawił po sobie wiersze. Przesłanie dla żyjących.


blog comments powered by Disqus