Silva Rerum

Dziś jest sobota, 19 maja 2012 r.
Ostatnim złym nawykiem, jakiego się człowiek wyzbywa, jest udzielanie rad. J. Steinbeck
Zaloguj! Pobierz jako PDF! Wydrukuj!

Sokrates, Homer i my

Janusz Drzewucki

„Rzeczpospolita”, 11 marca 1998

Niewątpliwie Zbigniew Herbert bardziej znany jest jako charyzmatyczny poeta czy błyskotliwy eseista niż jako dramaturg. Śmiem nawet twierdzić, że dramaturgia jest nie tylko najmniej znanym wcieleniem pisarskim Herberta, ale także zapomnianym. Dobrze więc się stało, że Wydawnictwo Dolnośląskie po wznowieniu wszystkich zbiorów wierszy i słynnego tomu szkiców o sztuce Francji i Włoch "Barbarzyńca w ogrodzie" oraz po wydaniu "Martwej natury z wędzidłem", stanowiącej zapis podróży po Holandii, zdecydowało się na pełną edycję "Dramatów" tego twórcy.

Po raz pierwszy "Dramaty" ukazały się nakładem PIW-uw roku 1970. W tomie tym opublikowano dwie sztuki o charakterze historycznym: "Jaskinia filozofów" i "Rekonstrukcja poety", których bohaterami są Sokrates i Homer, atakże dwie sztuki na tematy współczesne: "Drugi pokój" oraz "Lalek". Ten sam zestaw przedrukowano w roku 1973 wwydanej przez "Czytelnika", w Bibliotece Literatury XXX-lecia, książce "Wybór poezji. Dramaty". Dzisiejsza edycja została wzbogacona o znane dotąd tylko z publikacji na łamach "Dialogu" w roku 1972 słuchowisko "Listy naszych czytelników".

Z dramatami Zbigniewa Herberta jest pewien kłopot. Dla jednych są to bowiem sztuki teatralne, dla innych słuchowiska radiowe, dla jeszcze innych dialogi filozoficzno-poetyckie, nie brakowało też opinii, że utwory te utrzymane są w poetyce scenariuszy filmowych. Sam Herbert wpodtytule "Lalka" twierdzi, że jest to "sztuka na głosy" i przyznam się, że ta kwalifikacja gatunkowa przekonuje mnie najbardziej.

Żeby zdać sobie sprawę z wagi artystycznej, jaką przedstawiają dramaty Herberta, trzeba przypomnieć, kiedy dokładnie powstawały. "Jaskinia filozofów" opublikowana została w "Twórczości" w 1956 roku, a więc w tym samym, w którym ukazał się spóźniony debiut poetycki Herberta "Struna światła". Następne sztuki ukazywały się co dwa lata: w 1958 roku "Dialog" wydrukował "Drugi pokój", w 1960 "Rekonstrukcję poety" miesięcznik "Więź", natomiast w 1962 pisarz ogłosił w "Dialogu" sztukę "Lalek". To był dobry czas dla polskiego dramatu, gdyż w tych samych mniej więcej latach polskie sceny podbijali Tadeusz Różewicz i Sławomir Mrożek. Także Herbert należał do cenionych i często wystawianych wtedy autorów. Premiera "Drugiego pokoju" odbyła się jeszcze w 1958 roku i do 1965 miała 8 inscenizacji! Dramaty Herberta reżyserowali m. in. Irena Byrska, Helmut Kazjar, Tadeusz Malak. Studia i szkice, poświęcone problematyce i konstrukcji tych tekstów, ogłosili tak wybitni znawcy, jak: Marta Piwińska, Małgorzata Baranowska, Andrzej Kijowski, Janusz Maciejewski, Zbigniew Jarosiński, Marian Grześczak, Bohdan Czeszko, Jacek Marczyński, Andrzej Kaliszewski.

Niestety, z czasem sztuki Herberta, nie wiedzieć zresztą czemu, przestały być dla polskiego teatru atrakcyjne, podobnie zresztą jak popularne i cenione ongiś sztuki Ireneusza Iredyńskiego, Stanisława Grochowiaka i Ernesta Brylla. W ostatnich latach na afisze Starego Teatru w Krakowie, Teatru Powszechnego w Warszawie czy Teatru 8 Dnia w Poznaniu i Teatru Telewizji trafiały najczęściej przedstawienia będące montażami poezji autora "Pana Cogito". Choć trzeba wspomnieć, że w ubiegłym roku w stołecznym Teatrze Dramatycznym wystawiono "Listy naszych czytelników", a na początku tego miesiąca w szczecińskim Współczesnym odbyła się premiera "Rekonstrukcji poety".

Mam nadzieję, że wrocławska edycja "Dramatów" Herberta przyczyni się do renesansu zainteresowania tymi utworami. Zwłaszcza że czytane dzisiaj okazują się nadal ważne i aktualne, ponadto dają wielkie pole dla reżyserskiej inwencji oraz aktorskich popisów. "Jaskinia filozofów" i "Rekonstrukcja poety" to przecież nie tylko demitologizacja Sokratesa i Homera, ale przede wszystkim naszego, bardzo szkolarskiego, pełnego banałów i truizmów, wyobrażenia o antyku, klasycznej filozofii i literaturze. Bohaterami pozostałych sztuk nie są luminarze kultury, lecz ludzie przeciętni, poniekąd tacy jak my: borykający się zżyciem, samotnością i strachem przed śmiercią, bezbronni wobec losu. Ajednocześnie nieczuli na nieszczęście innych. Nieprzypadkowo chyba na okładce książki zreprodukowano obraz Perugina "Apollo i Marsjasz". Tak samo zatytułowany jest jeden z najsłynniejszych wierszy Herberta -- porażająca w swojej prostocie rzecz o bezsilności sztuki wobec ludzkiego cierpienia.


blog comments powered by Disqus