Silva Rerum

Dziś jest sobota, 19 maja 2012 r.

Stanisław Grochowiak

* * *

Inedita 1957-1963, Poezje Wybrane, Warszawa 2001

Tak żyć to trudno
To jest nie do zniesienia to życie
To jest nie do zniesienia w doliny
To jest nie do zniesienia nad morze
Tak żyć to trudno

Tak żyć to trudno
To jest nie do zniesienia to życie
To życie okropne i wstydliwe jak garb
Nie do zniesienia z poddasza suszonych ryb
Tak żyć to trudno

Tak żyć to trudno
To trudno tak kochać w kółko nad pustym szlafrokiem
Nad brudną koszulą popsutym grzebieniem
Nie do zniesienia w doliny
Nie do zniesienia nad morze
Nie do zniesienia na rękach

Upojenie

Nie było lata, 1969, Poezje Wybrane. Warszawa 2001

Jest wiatr, co nozdrza mężczyzny rozchyla;
Jest taki wiatr.
Jest mróz, co szczęki mężczyzny zmarmurza;
Jest taki mróz.
Nie jesteś dla mnie tymianek ni róża,
Ani też "czuła pod miesiącem chwila" —
Lecz ciemny wiatr,
Lecz biały mróz.
Jest deszcz, co wargi kobiety odmienia;
Jest taki deszcz.

Jest blask, co uda kobiety odsłania;
Jest taki blask.
Nie szukasz we mnie silnego ramienia,
Ani ci w myśli "klejnot zaufania",
Lecz słony deszcz,
Lecz złoty blask.

Jest skwar, co ciała kochanków spopiela;
Jest taki skwar.
Jest śmierć, co oczy kochanków rozszerza;
Jest taka śmierć.
Oto na rośnych polanach Wesela
Z kości słoniowej unosi się wieża
Czysta jak skwar,
Gładka jak śmierć.

* * *

Rozbieranie do snu, 1959, Poezje Wybrane. Warszawa 2001

Delikatność miłości
Którą mi dała —
Cytryny plasterek
Nabrzmiały po brzeg

To tak jakbym po ostrzach złotych brzytew szedł
Tak mnie przywabiał cienki głos jej ciała

Lecz nagle głową
Z wysokości spadła
W czerwony otwór
Moich chłonnych ust

To tak jakbym z nagła wbił brutalny gwóźdź
W środek na balu białego zwierciadła

* * *

Agresty, 1963

Dla zakochanych to samo staranie — co dla umarłych,
Desek potrzeba zaledwie też sześć,
Ta sama ilość przyćmionego światła.

Dla zakochanych te same zasługi — co dla umarłych,
Pokój z miłością otoczcie bojaźnią,
Dzieciom zabrońcie przystępu.

Dla zakochanych — posępnych w radości — te same suknie.
Nim drzwi zatrzasną,
Nim zasypią ziemię,
Najcięższy brokat odpadnie z ich ciał.
* * * [Dla zakochanych to samo staranie — co dla umarłych]

Model


Miłość dorosła — zawsze jak kupiona;
Tak ją obracasz na zziębniętych palcach,
Jak chłop obraca przed dobiciem targu
Banknot nasiąkły zapachem siennika,
Tak ty obracasz: główkę z porcelany,
Piersi stojące na baczność z grzeczności.

Miłość dorosła — między tobą: całym,
A szczegółami damskiej garderoby;
Romeo klipsa, Kawaler Podwiązki"
Teraz dopiero potrafiłbyś kochać —
Kroplę na wardze, cień bzu na policzku,
Zapach bijący z porannej pościeli.
Spójrz, jaki żebrak: w smokingu zaledwie
Z ramion fryzjera czułych wypuszczony,
Jakby niesyty tej słodkiej miłości
Rękę wyciąga —

* * *

Inedita 1964-1972, Poezje Wybrane. Warszawa 2001

Miłość —

Dziś myślę o niewielkich ptakach
Idących wolno na łapkach zbolałych

Miłość —

Dziś dotknę twoich ust zbiedniałych
Gdzie była miłość —
A pomyślę: jaka

Miłość —

Dziś powiem
Dam jej kształt
Odkłamię

Niewielkim ptakom na skrzydeł dźwiganie

Rozprawa o metodzie

Inedita 1957-1963, Poezje Wybrane. Warszawa 2001

Nieważne że macie ochotę mnie zabić
Ale zabijajcie możliwie bez bólu
Nie chodzi bowiem o treść
A o metodę

Nieważne że macie ochotę mnie zabić
Nieważne że będę płakał z bólu
Ale zabijajcie mnie z dala od oczu żony
Chodzi o metodę

Chodzi o metodę O odrobinę cywilizacji
O trochę wysiłku mózgów tak ciężkich jak wasze
O tę kruchą kruszynę
Wyrozumienia

Biedne

Inedita 1954-1956, Poezje Wybrane. Warszawa 2001

Leżała radość
Szli ludzie i przeszli
Leżała radość
Za wcześnie

Za wcześnie pannie która była ładna
Za późno chłopcu który był po wszystkim
A obok czasu
Tych zafrasowanych
Którzy są po to
By zacieniać ściany

Leżała radość
Szli ludzie i przeszli
Ujrzała radość
Zniszczone podeszwy

Kroki

Inedita 1954-1956, Poezje Wybrane. Warszawa 2001

Nad sklepieniem mej celi
idą ludzie, weseli,
do domów, rodzin, matek.

Niosą serca wzruszone,
oczy szczęściem zamglone,
będę łamać opłatek.

A ja tutaj sam jeden
opłakuję swą biedę
głodu i samotności.

Uchwycę kawał ściany,
przełamię płat ceglany,
mój opłatek wolności.

* * *

Wiersze rozproszone 1953-1956, Poezje Wybrane. Warszawa 2001

To, co utrwalam, przelotne jest,
To chwila jest — strzęp nieistotny.
Wykopią słowa cienkie jak ości,
Oni — o wargach soczystych jak miąższ.

I tylko obraz im może zostanie,
Przeczucie wiatru i nocy, i mgły.
W ciemnym pokoju głupia dziewczyna,
Loki jak brezent czarnozielone.

Może zobaczą ściśniętą dłoń,
Lichtarz przyssany do białej firany.
Wysoki płomień, żółtość i kurz.
Motyl popiołu wzlatujący w niebo.

Tak z moim wierszem. Tyle w nim trwania,
Tyle w nim światła — zielone, zielone...
— Ktoś chciał podpalić fundamenty światów,
A teraz płacze, wyłamując dłonie.

Zamieć

Kanon, 1965, Poezje Wybrane. Warszawa 2001

Bo teraz popatrz: znowu mamy śniegi
Szklane trumienki twych powiek pokryte
Zawiane usta —
Pajęczyny lodu
Śpią w twoich nozdrzach jak w maleńkich grotach

Bo teraz poczuj: znowu wieją mrozy
Żyły twe stygną jak kwiaty na szybie
Na ciepłym języku usiadł anioł chłodu
Szronem się pokrył strop podniebienia

Bo teraz posłysz: drwale dzwonią w drzewa
Sanie po śniegu jak po srebrnym chruście
Ptak skostniał
Zapadł
I uderzył w biegun

A dźwięk tak cienki jakby ktoś zakrzyknął

Franz Kafka

Menuet z pogrzebaczem, 1958, Poezje Wybrane. Warszawa 2001

"Umarł ze strachu"
Tak napisano
A wszędzie tylko blachy i mury —
I sztywne dymy jak wzdęte fryzury
Nad przerażeniem dachów.

Pisał o ludziach przemienionych w szczury,
O krzywych chmurach jak cienie odwachu,
Deklinował kaźnie,
Koniugował tortury —
Gramatyk strachu.

Gdzie się narodził?
A narodził się czule —
I jak innych — go smoczkiem wytrwale karmiono,
Ale ujrzał nad globem czarownicę zieloną
I jej piersi szczerbate półkule.

I szewiectwo, co wbija ćwieczki w środek mózgu.
I mularstwo, co gipsuje usta i powieki —
I nierzadko zachodził pod rzeźnickie ścieki,
By długo słuchać plusku.

"Umarł ze strachu"
Tak napisano —
Pisano gwizdem za węgłami nocy...
Miarą epoki są tacy prorocy
Nad przerażeniem dachów.

Misterium

Ballada rycerska, 1956, Poezje Wybrane. Warszawa 2001

Po cichym drzewie jak po dużym smyku
Skrobie się żagiel grubej ćmy —
Już noc. Już szumią w twoim pokoiku
Białe i srebrne sny.

Siedząc nad tobą, z twarzą za oknami,
Odprawiam pacierz za dawno umarłych,
A oni piją wiatr z mojej wargi
I poruszają skrzydłami...

Zwątpienie

Ballada rycerska, 1956, Poezje Wybrane. Warszawa 2001

Powiedz mi, Jerzy, przeżywałeś
Moment, gdy patrzysz i truchlejesz:
Oto się Bóg twój w mgłę rozlewa,
I nic — i tylko mgła się chwieje?...

A ty jak piorun walisz czoło,
A wszystko tracisz. Nawet łzy.
Na oknie krzywo siedzi gołąb,
Trzymając w dziobie pasmo mgły.
xxxxxxx
Stanisław Grochowiak

Stanisław Grochowiak (1934-1976)

Polski poeta, prozaik, dramatopisarz, publicysta i scenarzysta filmowy. Urodził się 24 stycznia 1934 w Lesznie Wielkopolskim. Rozpoczęte i nie ukończone studia polonistyczne w Poznaniu (od 1951), później (od 1953) we Wrocławiu. W 1951 debiutował jako poeta w dodatku do "Słowa Powszechnego" wierszem pod tytułem "W młodych oczach". W latach 1953-1955 był członkiem redakcji WTK we Wrocławiu. Od 1955 w Warszawie, najpierw w Instytucie Wydawniczym PAX, później w zespole redakcyjnym Za i przeciw, 1958-1960 w dwutygodniku Współczesność (1959 redaktor naczelny), potem kolejno w redakcjach: Nowej Kultury, Kultury (Warszawa), Poezji, Miesięcznika Literackiego. 1956 opublikował jednocześnie powieść Plebania z magnoliami oraz pierwszy zbiór wierszy Ballada rycerska. Uchodzi za jednego z głównych twórców tzw. pokolenia Współczesności, akcentując swoją odrębność i bunt przy pomocy groteski oraz antyestetyzmu, zwanego turpizmem.

Kolejne tomy to: Menuet z pogrzebaczem (1958), Rozbieranie do snu (1959), Agresty (1963), Kanon (1965), Nie było lata (1969), Polowanie na cietrzewie (1972), Bilard (1975), Haiku-images (1978), poemat Totentanz in Polen (1969). Dramaty realizowane na scenie, w radio i w TV: Szachy (wystawione 1961), Partita na instrument drewniany (wystawiona 1962, ekranizacja 1976), Król IV (1964), Chłopcy (adaptacja telewizyjna 1966) i inne, zebrane w wyborach: Rzeczy na głosy (1966), Rzeczy na wersety i głosy (1973), Dialogi (1976). Także opowiadania w zbiorze Lamentnice (1958), powieści Trismus (1958) i Karabiny (1965), gdzie odwoływał się do doświadczeń wojenno-okupacyjnych. Uprawiał krytykę literacką, artystyczną i filmową. Wyróżniony został m. in.: nagroda państwową III stopnia (1962) i nagrodą Ministra Kultury i Sztuki II stopnia (1973). Zmarł w Warszawie 2 września 1976 r.