Hans Magnus Enzensberger
Czytanka dla ósmej klasy
Ins Lesebuch für die Oberstufe
▲nie czytaj ody, synu, czytaj rozkłady jazdy,
bo są dokładniejsze, studiuj mapy morskie,
zanim będzie za późno, bądź czujny, nie śpiewaj,
nadejdzie dzień, w którym znów przybiją do bram
czarne listy, a opornym wymalują na piersiach
znaki klątwy, ucz się ukrywać, sprytniej ode mnie:
zmieniać dzielnice, paszport i twarz,
poznaj taktykę drobnych podstępów,
codziennych brudnych wykrętów, encyklik
używaj do rozpalania ognia,
manifestów do zawijania masła i soli
dla bezbronnych, trzeba gniewu i nienawiści,
by płuca przemocy zapchać
miałkim pyłem śmiertelnym, zmielonym
przez tych, którzy już przeszli szkołę
i są dokładni, zmielonym przez ciebie.
Rozstanie
▲Niebo jest chyba rozcięte
pomiędzy tobą a mną,
i rozcięta biała flaga,
w którąśmy się otulali we śnie,
wsparci o siebie jak drzewa
i obsypani liśćmi przyszłości.
Nastał już poniedziałek.
Chyba nadejdzie wiatr
i powyrywa z koron
ich pamięć zieloną,
chyba nadejdzie śnieg
i nie będzie dymu nad domem,
i będzie rozcięty czas,
niebo, które wyrzucą
zimny cierpliwy popiół,
a na głowie twojej osiada
i osiada na mojej głowie:
rozcięty śnieg.
Wypytywanie o północy
▲Gdzież, którą trzyma moja ręka, przyjaciółko,
przebywasz, przez jakie sklepienia
przenika, gdy na wieżach dzwony
marzą, że nareszcie pękły,
twoje serce?
Gdzie, przez jakie to śpieszysz wyręby, ty,
której lekko dotykam wargami, jakie
nocne ziele muska cię i odurza,
marzycielko, jakiż bród zrasza
twoje stopy?
Gdzie, gdy niebo szarzeje puste, najdroższa,
szumisz w sennym sitowiu, głaszczesz
drzwi i grobowce, czyjego posłańca,
który cicho drży, darzą pocałunkiem
twoje usta?
Gdzie jest ta fletnia, do której ucho skłaniasz,
gdzie zawodzenie, co ci włosy bezgłośnie
rozburza, a ja leżę zdrętwiały
i nasłuchuję, i czuwam, i dokąd to lecą
twoje ptaki?
Gdzie, w jakie wplątało cię lasy,
którą trzyma moja ręka, przyjaciółko,
twoje marzenie?
Wiersz do poduszki
▲Za to, że jesteś obecna
aż po opuszki palców, że tęsknisz,
za to, jak zginasz kolana
i jak objawiasz mi swoje włosy,
za gorączkę
i mroczność;
za zdania rzucane mimochodem,
za znikomą wagę łokci
i materialną duszę,
która lśni w małej kolebce
nad obojczykiem;
za to, że odchodzisz
i przychodzisz, i za wszystko,
czego o tobie nie wiem,
moje monosylaby
to za mało lub zbyt dużo.
Pożegnanie pewnej środy
▲Czarodziejko o słodkim ramieniu
o sercu maleńkim czarodziejko
o podniebieniu z jedwabiu
nie wracaj
Środo pełna kąkoli
Środo żywicy pełna
Czułość
passé défini
Z telewizora radośnie się śmieje
nochal lichwiarza
Kontynenty przesłuchują się wzajem
nad ostatecznym ciosem rozprawiają
atomy i prokurenci
Zapanowała radość: ogłoszono powszechny
obowiązek mordowania
Środa serum pełna
Środa pełna ołowiu
i życzliwość
dla ludzi tych
pod azbestem tych
pod motocyklami tych
pod gradem kłamstw
i zdychanie
Czułość
passé défini
twoje maleńkie serce
chciałbym jak soczewicę
wypluć do słonej wody
morza niewypłakanych łez
bo zdychanie zdycha
kiedy oczy są suche
Larysa
▲I
Tu na wielkim końskim targu
jurne śpiewki klarnetowe
Sprzedaż dzwonków i namioty
bez liku cygańskich kobiet
A na rożnie jagnię kręcą
smagłe niedomyte dzieci
Tam: Gdzie dymi węgiel drzewny
zobaczyłem ciebie.
II
Czerwień wieczornego słońca
już w miedzianym kotle lśni
W garnku szepczą oberżyny
na ruszcie skwierczenie ryb
Dobrze siedzieć jest na żwirze
gdy szeleszczą liście wierzb
Tam: Nad rzeką na kamieniach
pochwyciłem ciebie.
III
Noce chłodne: Oni chrapią
w zadymionych błądząc snach
Tak pod niebem? Gospodarze
już wspierają ciężko brody
przymykają sennie oczy
czarne niebo i ugory
Tam: Jesieni młodej słomę
rozdzielaliśmy.
IV
Świtem słoma w uszach włosach
już opary pełzną rżyskiem
Krzyczą ptaki jak szalone
ciemna rzeka w rozlewiskach
Jak się zowie? Tego nie wiem
wcale tego wiedzieć nie chcę
Tam: W zielonym zimnym lustrze
raz ostatni cię widziałem.
V
Lustro w lód się zamieniło
naszą słomę rozkradł wiatr
i wystygły już ogniska.
Tam: nad brzegiem idzie pop
twardą laską stuka w kamień
który miłość naszą znał.
Stuka: słucha głupim uchem.
Dobrze: że nie jestem popem.
Fetysz
▲Wciąż tylko
o tym puszku
myśli nocą
mniejszym
niż dłoń
poza tym
nie myśli
o niczym
Nie ma
nic
prócz tej kępki
której nie ma
Wyobraża sobie
ten kłębuszek
ciemny
jak się wybrzusza
jasny
Słyszy wręcz
jak chrzęści
pod naporem
ręki
Widzi
jak się kędzierzawi
w świetle
jasny ciemny
jak migocze
obłędnie
miękki i niesforny
ech szkoda gadać
Hans Magnus Enzensberger (1929-)
Poeta i eseista niemiecki. Odegrał ważną rolę jako wydawca, m.in. najważniejszej
antologii liryki w powojennych Niemczech Museum der modernen Poesie
(1960) i w latach 1965-75 słynnego polityczno-literackiego pisma nowej
lewicy niemieckiej "Kursbuch". Członek "Grupy 47".
Już w pierwszym zbiorku
wierszy verteidigung der wölfe (1957) dał się poznać jako
"młody gniewny", spadkobierca tradycji brechtowskiej i bliski filozofii
Adorna, przenikliwy krytyk niemieckiej rzeczywistości po 1945. Jego poezja,
prowokacyjna intelektualnie, chętnie operująca montażem, grą słów, paradoksem
(ze względu na technikę literacką porównywana z liryką Benna), zwracała
się - przybierając ton sarkastyczny lub szlachetnie wzniosły - przeciwko
niepokojącym zjawiskom politycznym i społecznym owego okresu w Niemczech.
W 1957 r. Enzensberger zaczął podróżować (Norwegia, Włochy). W 1962 r.
wydał dwa tomy esejów o estetyce, polityce i zjawiskach życia publicznego
Einzelheiten (Szczegóły). Radykalizacja jego postawy politycznej
zaznaczyła się już w zbiorze wierszy landesspräche (1960).
Po wydaniu kolejnego tomu blindenschrift (1964), w którym
wojowniczy kontestator zaczął ustępować miejsca chłodnemu rejestratorowi
wydarzeń, Enzensberger silniej zaangażował się w sprawy publiczne po stronie
lewicy, zachowując jednak niezależność. Wziął żywy udział w rewolcie młodzieży
1968, ale nie utożsamił się do końca z ruchem studenckim. Formułował tezy
nowej estetyki i nadal pisał wiersze; wydał je w tomie Gedichte 1955-1970
(1971). Eseistyka Enzensbergera z tego okresu zebrana jest m.in. w tomach
Politik und Verbrechen (1964), Palaver - Politische
Überlegungen (1974) oraz w dokumentacjach historycznych; dokumentalną
formę ma również powieść o hiszpańskim anarchizmie Der kurze Sommer
der Anarchie (1972).
Jako poeta Enzensberger odezwał się w 1975,
publikując Mausoleum (37 ballad z historii postępu), tom
świadczący o wielkiej erudycji autora i będący wyrazem jego niewiary w
utopię postępu. Poemat Der Untergang der Titanic (1978, Zagłada
Titanica, przeł. Grzegorz Prokop i Ziemowit Fedecki, Warszawa 1994)
jest wielką metaforą upadku starego świata i sumą ponowoczesnej samowiedzy
artysty. Eseistyka lat 80. i 90. zebrana jest w tomach Politische
Brosamen (1982), Mittelmaß und Wahn (1988), Ach,
Europa (1989) i Zickzack (1997). Kolejne zbiory wierszy
to Zukunftsmusik (1991), Kiosk (1994) i Leichter
als Luft (1999).
Twórczość Enzensbergera jest różnorodna gatunkowo;
znalazła się w niej też komedia Der Manschenfreud (1984)
- swobodna parafraza utworu Denisa Diderota, któremu Enzensberger poświęcił
"intertekstualny" tom imitacji i mistyfikacji Diderots Schatten
(1994). Enzensberger jest też wydawcą bibliofilskiej serii książkowej "Die
Andere Bibliothek". Wśród licznych wyróżnień, jakie otrzymał, warto wymienić:
Nagrodę Georga Büchnera (1963), Nagrodę Kultury Norymbergi (1967), Premio
Pasolini (1982), Nagrodę Heinricha Bölla (1985) i Nagrodę Bawarskiej Akademii
Sztuk Pięknych (1987). Jego poezje tłumaczył na polski głównie Grzegorz Prokop,
Jacek St. Buras i Andrzej Kopacki, a eseistykę Andrzej Kopacki.
▲
blog comments powered by Disqus
