Silva Rerum

Dziś jest sobota, 19 maja 2012 r.

Thomas Stearns Eliot

Piekło to jesteśmy my sami...

Oczy, które ostatnio ujrzałem we łzach

Eyes that last I saw in tears

Z angielskiego Michał Sprusiński

Oczy, które ostatnio ujrzałem we łzach
Przez rozłąkę
Tutaj w śmierci sennym królestwie
Złota wizja powraca
Widzę oczy i nie widzę łez
I to cierpienie moje.

I to cierpienie moje
Że już nie ujrzę oczu
Oczu rozstrzygnięcia
Oczu których nie ujrzę aż
W drzwiach innego królestwa
Gdzie jak w tym
Oczy trwają mgnienie
Mgnienie trwają oczy
I wystawiają nas na szyderstwo

La figlia che piange

La figlia che piange

Prufrock and Other Observations; z angielskiego Czesław Miłosz
O quam te memorem virgo…

Na ostatnim stań schodów kamieniu,
Pochylona nad urną w ogrodzie —
Wpleć, wpleć we włosy złociste promienie
I kwiatów przytul niespodzianą mękę,
I odrzuć je na ziemię, i odejdź stąd, odejdź,
Przelotny wyrzut kryjąc pod powieką,
Lecz wpleć we włosy złociste promienie.

Tak chciałbym, żeby porzucił ją nagle,
Tak chciałbym, żeby pozostała z żalem,
Tak by się oddalił,
Jak dusza ciało odbiega znużone,
Jak myśl opuszcza ciało, które kona,
Wtedy bym odnalazł
Sposób tak miękki i zręczny zarazem,
Który jak uśmiech moglibyśmy pojąć,
W prostocie swej obłudny jak i uścisk dłoni.

Odeszła, ale wraz z wiatrem jesieni
Powraca i przez wiele dni nawiedza pamięć,
Długie godziny sobą mi wypełnia:
Z włosami na ramionach, w ramionach — z kwiatami.
Myślę, czy razem byliby szczęśliwi?
A może z gestem, z pozą rozstać mi się trudno?
Niekiedy rozmyślaniom moim tak wnikliwym
Dziwią się: lek północy i spokój południa.
1917

Wydrążeni ludzie

The Hollow Men

Z angielskiego Czesław Miłosz
Mistah Kurtz—he dead (Pan Kurtz — on umrzeć) "A penny for the Old Guy"

I



My, wydrążeni ludzie
My, chochołowi ludzie
Razem się kołyszemy
Głowy napełnia nam słoma
Nie znaczy nic nasza mowa
Kiedy do siebie szepczemy
Głos nasz jak suchej trawy
Przez którą wiatr dmie
Jak chrobot szczurzej łapy na rozbitym szkle
W suchej naszej piwnicy

Kształty bez formy, cienie bez barwy
Siła odjęta, gesty bez ruchu.

A którzy przekroczyli tamten próg
I oczy mając weszli w drugie królestwo śmierci
Nie wspomną naszych biednych i gwałtownych dusz
Wspomną, jeżeli wspomną,
Wydrążonych ludzi
Chochołowych ludzi.

II



Oczu napotkać nie śmiem w moich snach
W sennym królestwie śmierci
Nigdy się nie ukarzą:
Tam na złamanej kolumnie
Oczami będzie blask słońca
Tam tylko chwieją się drzewa
I głosy,
Kiedy wiatr śpiewa,
Są dalsze i uroczyste
Niż gwiazda blednąca.

I obcym nie był bliżej
W sennym królestwie śmierci
Niechaj jak inni noszę
Takie umyślne przebranie
Patyki stracha na polu
Szczurzą sierść, pióra wronie
Niechaj jak wiatr wieję się skłonię
Nie bliżej —

Niech ostatecznie ominie spotkanie
W królestwie ni światła ni cienia

III



Tutaj kraina nieżywa
Kraina kaktusowa
Tu hodują kamienie
Obrazy, ich łaski wzywa
Dłoń umarłego błagalnie wzniesiona
Pod migotem gwiazdy blednącej.

Czy tak samo jest tam
W drugim królestwie śmierci
Czy budzimy się zupełnie sami
W godzinę kiedy wszystko w nas
Jest czułością i czystymi łzami
Usta chcą pocałunku
A modłą się do złamanego kamienia.

IV



Nie tu są oczy
Nie ma tu oczu
W tej dolinie umierających gwiazd
W tej wydrążonej dolinie
Złamanej szczęce naszych utraconych królestw

W tym ostatnim miejscu spotkania
Na oślep szukamy
Nieufni i niemi
Na żwirach zgromadzeni pod opuchłą rzeką

Na zawsze niewidomi
Bo nie ukażą się oczy
Gwiazda nieustająca
Wielolistna róża
Królestwa śmierci bez świateł ni cienia
Nadzieja tylko
Pustych ludzi

V



Więc okrążajmy kaktus nasz
Kaktus nasz kaktus nasz
Więc okrążajmy kaktus nasz
O piątej godzinie rano


Pomiędzy ideę
I rzeczywistość
Pomiędzy zamiar
I dokonanie
Pada Cień

 Albowiem Tuum est Regnum

Pomiędzy koncepcję
I kreację
Pomiędzy wzruszenie
I odczucie
Pada Cień

 A życie jest bardzo długie

Pomiędzy pożądanie
I miłosny spazm
Pomiędzy potencjalność
I egzystencję
Pomiędzy esencję
I owoc jej
Pada Cień

 Albowiem Tuum est Regnum

Albowiem Tuum est
Życie jest
Albowiem Tuum est
I tak się właśnie kończy świat
I tak się właśnie kończy świat
I tak się właśnie kończy świat
Nie hukiem ale skomleniem.
1925
Thomas Stearns Eliot

Thomas Stearns Eliot (1888-1965)

Anglo-amerykański poeta, dramaturg, eseista i krytyk. Urodzony w USA. Studia filozoficzne na uniwersytecie w Harvardzie (USA), na Sorbonie i Oxfordzie. 1914 zamieszkał w Anglii. 1922-1939 redaktor kwartalnika Criterion. 1927 uzyskał obywatelstwo brytyjskie. Wieloletni pracownik londyńskiego banku.

Uważa się go za jednego z najwybitniejszych poetów XX w. Wywarł duży wpływ na zjawiska poetyckie w innych krajach, także w Polsce. Nagroda Nobla 1948. Początkowo, np. wGerontion (1919, wydanie polskie 1958) widoczne wpływy francuskich symbolistów, ton ironiczny, pesymistyczny a nawet nihilistyczny.

Wielkie uznanie przyniósł mu poemat Jałowa ziemia (1922, wydanie polskie wTwórczości 1946), gdzie demaskował kryzys myślowy i cywilizacyjny po I wojnie światowej, podkreślając duchową pustkę człowieka współczesnego.
Sceptycyzm towarzyszy także innym jego utworom, np. poematowi Wydrążeni ludzie (1925, wydanie polskie Twórczość 1946). W Podróży Trzech Mędrców (1927, wydanie polskie 1959), Pieśni dla Symeona (1928, wydanie polskie 1960), Popielcu (1930, przekład polski Tygodnik Powszechny 1957) próbuje znaleźć wyjście z pułapki cywilizacji XX w. na gruncie chrześcijaństwa.

W Czterech kwartetach (1943, wydanie polskie 1960), skupia się na bardzo osobistej refleksji filozoficznej. Twórczość Eliota jest zanurzona głęboko w tradycji literackiej ikulturowej - erudycyjna, pełna cytatów, odniesień i aluzji.

Odnowiciel dramatu poetyckiego, np. Mord w katedrze (1935, wydanie polskie 1976), Zjazd rodzinny (1939, przekład polski Dialog 1959). Inne przekłady na język polski: Poezje wybrane (1960), Szkice literackie (1963), Poezje (1978), Wybór dramatów (1982).