Władysław Broniewski
W zachwycie i grozie
▲Moja córka, moja córka umarła!...
Jak sercu powiedzieć: nie płacz,
kiedy rozpacz serce przeżarła,
a to serce wyrwać i zdeptać.
Moja córka... Ach! żadnej kochance
nie mówiłem tak siebie do dna
Jak Ance...
A była mi ona podobna
do świata, który się stawał
w zachwycie i grozie,
a jam serce gorące podawał
na mrozie
Wiersz ostatni
▲Tyś mnie kochała, ale nie tak,
jak kochać trzeba,
i szliśmy razem, ale nie tak —
przebacz.
Ja jeszcze długo... Rok albo dwa.
Potem zapomnę.
Teraz, gdy boli, teraz, gdy trwa,
dzwonię podzwonne.
A tobie miła na co ten dzwon,
brzmiący w oddali?
Miłość niewielka, błahy jej zgon,
i idziesz dalej.
Cóż mam od życia? — troskę i pieśń
(ciebie już nie ma).
Muszę im ufać, muszę je nieść,
pisać poemat.
Cóż mam od życia? — chyba już wiesz,
czujna i płocha ? —
tylko ten smutek, tylko ten wiersz,
który mnie kocha.
Obietnica
▲Córeczko moja daleka,
pusto, pusto koło mnie,
serce krwawi i czeka,
ono nie umie zapomnieć.
Umarłaś, lecz niezupełnie:
nadal razem się trudzim.
Com ci obiecał — spełnię:
wiersz mój odniosę ludziom,
by dawał pokój i światło,
miłość, nadzieję, radość,
choć niełatwo, córeczko, niełatwo
nieść wiersz i pod nim upadać...
Ta noc straszliwym ptaszydłem
siadła na mnie i kracze.
Oberwę, oberwę jej skrzydła,
wyrwę się, wyrwę rozpaczy.
Kalinie
▲Tej nocy płakałem,
(nie przez ciebie),
wiersz napisałem,
rzucam za siebie,
niech potoczy się księżycem po niebie.
Może ktoś się nad nim rozpłacze,
jak ja, brzozo, wierzbo, kalino,
i spakuje swoje rozpacze,
i pójdę, chociażby boso,
tam gdzie oczy poniosą,
drogą nie twoją, inną.
Tak mi żal, że wszystko daleko,
coś tam zostało w człowieku:
piszę wiersze, nie sypiam nocą —
po co?
Biesy
▲Płonę i krzyczę nocą bezsenną,
szybę rozbijam, krwawię się szkłem,
biesy wokoło mnie, biesy nade mną,
biesy kosmate, chytre i złe.
Pędzą ulice ślepe i dzikie,
kołem zielonym pali się mrok,
biesy latarni sinym płomykiem
pełzną, chichocą za mną co krok.
Bodą mnie rogi ostre i złote,
oczy ociekły łzami i krwią,
moją nadzieję, moją tęsknotę
biesy szponami szarpią i rwą.
Biesy gwiazdami grożą na niebie,
biesy na ziemi wloką mnie w grób —
wyrwę się jeszcze, wrócę do ciebie,
siny, bezsilny runę u stóp.
Baudelaire
▲Chciałbym, żebyś szła
pod wiotką parasolką,
ulicą jesienną
pełną drzew
nagich,
ale jakże pięknych.
Takimi ulicami
chodził Baudelaire
i myślał,
czy na jutro
będzie miał wiersz
dla matki
i dla kochanki...
I dla chleba.
* * *
▲Anka, to już trzy i pół roku,
długo ogromnie,
a nie ma takiego dnia, takiego kroku,
żebym nie wspomniał o mnie:
o mnie, osieroconym przez ciebie,
i choć twardość sobie wbijam w łeb,
nie widzę cię w żadnym niebie
i nie chcę takich nieb!
Żadna tu filozofia
sprawy tej nie zgładzi:
mojej matce, mojej siostrze było: Zofia,
i jakoś czas na to poradził.
A ja myślę i myślę o tobie
po przebudzeniu, przed snem...
Może ja jestem coś winien tobie? —
bo ja wiem.
Na Powązkach ośnieżona mogiła,
brzozy coś mówią szelestem...
Powiedz, czyś ty naprawdę była,
bo ja jestem...
Władysław Broniewski (1897-1962)
Polski poeta i tłumacz. Jako uczeń szkoły średniej działał w organizacji niepodległościowej, w 1915 wstąpił do Legionów Polskich, walczył na froncie I wojny światowej, brał udział w kampanii polsko-bolszewickiej 1919-1921 (odznaczony za waleczność). Potem zbliżył się do lewicy, m.in. jako sekretarz Nowej Kultury. W 1925 debiutancki tomik Wiatraki oraz wraz z S.R. Standem i W. Wandurskim "biuletyn poetycki" pt. Trzy salwy - manifest poezji proletariackiej. Sekretarz redakcji Wiadomości Literackich 1925-1936. Redaktor lewicowej Dźwigni i Miesięcznika Literackiego, aresztowany za działalność komunistyczną.
W latach 1940-1941 w sowieckim więzieniu, następnie pracownik ambasady RP w Kujbyszewie. Warmii generała W. Andersa, także na Bliskim Wschodzie, gdzie wydał patriotyczno-żołnierski zbiór wierszy Bagnet na broń (1943) i Drzewo rozpaczające (1945). W okresie międzywojennym m.in. tomiki Dymy nad miastem (1927), Troska ipieśń (1932), poemat Komuna Paryska (1929), skonfiskowany przez cenzurę. Po wojnie tomy liryków a także utwory polityczno-propagandowe (Słowo o Stalinie, 1949). Tłumacz rosyjskiej poezji i prozy. ▲
blog comments powered by Disqus
