Silva Rerum

Dziś jest sobota, 19 maja 2012 r.

Adam Asnyk

Między nami nic nie było


Między nami nic nie było:
Żadnych zwierzeń, wyznań żadnych,
Nic nas z sobą nie łączyło,
Prócz wiosennych marzeń zdradnych;

Prócz tych woni, barw i blasków,
Unoszących się w przestrzeni,
Prócz szumiących śpiewem lasków
I tej świeżej łąk zieleni;

Prócz tych kaskad i potoków,
Zraszających każdy parów,
Prócz girlandy tęcz, obłoków,
Prócz natury słodkich czarów;

Prócz tych wspólnych, jasnych zdrojów,
Z których serce zachwyt piło,
Prócz pierwiosnków i powojów,
Między nami nic nie było!
5 IV 1870

Szkoda!


Szkoda kwiatów, które więdną
 W ustroni
I nikt nie zna ich barw świeżych
 I woni.
Szkoda pereł, które leżą
 W mórz toni;
Szkoda uczuć, które młodość
 Roztrwoni.
Szkoda marzeń, co się w ciemność
 Rozproszą;
Szkoda ofiar, które nie są
 Rozkoszą.
Szkoda pragnień, co nie mogą
 Wybuchać,
Szkoda piosnek, których nie ma
 Kto słuchać;
Szkoda męstwa, gdy nie przyjdzie
 Do starcia —
I serc szkoda, co nie mają
 Oparcia.

Ta łza


Ta łza, co z oczu twoich spływa,
Jak ogień pali moją duszę,
I wciąż mnie dręczy myśl straszliwa,
Że cię w nieszczęściu rzucić muszę.

Że cię zostawić tak znękaną
I nic z win przeszłych nie odrobię —
Ta myśl jest wieczną serca raną
I ścigać będzie jeszcze w grobie.

Myślałem, że nim rzucę ziemię,
Twych nieszczęść szala się przeważy,
Że z ramion ciężkie spadnie brzemię
I ujrzę radość na twej twarzy.

Lecz gdy los na to nie dozwoli,
Po cierniach w górę wciąż się wspinaj,
A choć winienem twej niedoli,
Miłości mojej nie przeklinaj!

* * *


Jednego serca! tak mało, tak mało,
Jednego serca trzeba mi na ziemi,
Co by przy moim miłością zadrżało,
A byłbym cichym pomiędzy cichemi.

Jednych ust trzeba, skąd bym wieczność całą
Pił napój szczęścia ustami moimi,
I oczu dwoje, gdzie bym patrzał śmiało,
Widząc się świętym pomiędzy świętymi!

Jednego serca i rąk białych dwoje,
Co by mi oczy zasłoniły moje,
Bym zasnął słodko, marząc o aniele,
Który mnie niesie w objęciach do nieba.
Jednego serca! Tak mało mi trzeba...
A jednak widzę, że żądam zbyt wiele!
1869

Daremne żale


Daremne żale — próżny trud,
 Bezsilne złorzeczenia!
Przeżytych kształtów żaden cud 
 Nie wróci do istnienia.

Świat wam nie odda, idąc wstecz,
 Znikomych mar szeregu — 
Nie zdoła ogień ani miecz
 Powstrzymać myśli w biegu.

Trzeba z żywymi naprzód iść,
 Po życie sięgać nowe...
A nie w uwiędłych laurów liść
 Z uporem stroić głowę.

Wy nie cofniecie życia fal!
 Nic skargi nie pomogą — 
Bezsilne gniewy, próżny żal!
 Świat pójdzie swoją drogą.
1 IV 1877

Sonet


Pierwsze uczucia, to kwiaty wiosenne,
Co się swą własną upijają wonią,
Przed żywszym blaskiem jeszcze w cień się chronią
I wierzą jeszcze w swe trwanie niezmienne.

Po nich, ach! inne stubarwne, płomienne,
Znów zakwitają i za słońcem gonią;
Wiedzą, że zwiędną — więc czasu nie trwonią
I gaszą tylko pragnienia codzienne.

A później znowu wspomnień astry blade
Wschodzą samotne na schyłku jesieni
I chcą trwać tylko, i walczą z ulewą,

Widząc wokoło martwość i zagładę —
A w końcu jeden cyprys się zieleni,
Ponure, smutne rezygnacji drzewo.
1869

Bez granic


Potoki mają swe łoża — 
I mają granice morza
 Dla swojej fali —

I góry, co toną w niebie,
Mają kres dany dla siebie,
 Nie pójdą dalej!

Lecz serce, serce człowieka,
Wciąż w nieskończoność ucieka
Przez łzy, tęsknoty, męczarnie
I wierzy, że w swoim łonie
Przestrzeń i wieczność pochłonie
 I niebo całe ogarnie.
13 XII 1871

Do Młodych


Szukajcie prawdy jasnego płomienia!
Szukajcie nowych, nie odkrytych dróg...
Za każdym krokiem w tajniki stworzenia
Coraz się dusza ludzka rozprzestrzenia,
 I większym staje się Bóg!

Choć otrząśniecie kwiaty barwnych mitów,
Choć rozproszycie legendowy mrok,
Choć mgłę urojeń zedrzecie z błękitów,
Ludziom niebiańskich nie zbraknie zachwytów,
 Lecz dalej sięgnie ich wzrok!

Każda epoka ma swe własne cele
I zapomina o wczorajszych snach...
Nieście więc wiedzy pochodnię na czele
I nowy udział bierzcie w wieków dziele,
 Przyszłości podnoście gmach!

Ale nie depczcie przyszłości ołtarzy,
Choć macie sami doskonalsze wznieść;
Na nich się jeszcze święty ogień żarzy
I miłość ludzka stoi tam na straży,
 I wy winniście im cześć!

Ze światem, który w ciemność już zachodzi
Wraz z całą tęczą idealnych snów,
Prawdziwa mądrość niechaj was pogodzi — 
I wasze gwiazdy, o zdobywcy młodzi,
 W ciemnościach pogasną znów!
1880

Jedni i drudzy


Są jedni, którzy wiecznie za czymś gonią,
Za jakąś marą szczęścia nadpowietrzną,
W próżnej gonitwie siły swoje trwonią,
 Lecz żyją walką serdeczną.

I całą kolej złudzeń i zawodów
Przechodzą razem z rozkoszą i trwogą,
I wszystkie kwiaty zrywają z ogrodów,
 I depczą pod swoją nogą.

Są inni, którzy płyną bez oporu
Na fali życia unoszeni w ciemność,
Niby spokojni i zimni z pozoru,
 Bo widzą walki daremność.

Zrzekli się cierpień i szczęścia się zrzekli,
Zgadując zdradę w każdym losu darze,
Przed swoim sercem jednak nie uciekli,
 I własne serce ich karze!

Gdy się potkają gdzie w ostatniej chwili
Jedni i drudzy przy otwartym grobie,
Żałują, czemu inaczej nie żyli,
 Wzajemnie zazdroszczą sobie.
10 IV 1872

Limba

Samotna limba nad przełomem Dunajca. Fot. Paweł Koźmiński

Wysoko na skały zrębie
Limba iglastą koronę
Nad ciemne zwiesiła głębie,
Gdzie lecą wody spienione

Samotna rośnie na skale,
Prawie ostatnia już z rodu...
I nie dba, że wrzące fale
Skałę podmyły u spodu.

Z godności pełną żałobą
Chyli się ponad urwisko
I widzi w dole pod sobą
Tłum świerków rosnących nisko.

Te łatwo wschodzące karły,
W ściśniętym krocząc szeregu,
Z dawnych ją siedzib wyparły
Do krain wiecznego śniegu.

Niech spanoszeni przybysze
Pełzają dalej na nowo!
Ona się w chmurach kołysze,
Ma wolne niebo nad głową!

Nigdy się do nich nie zniży,
O życie walczyć nie będzie;
Wciąż tylko wznosi się wyżej
Na skał spadziste krawędzie.

Z pogardą patrzy u szczytu
Na tryumf rzeszy poziomej...
Woli samotnie z błękitu
Upaść — strzaskana przez gromy.
1880
Adam Asnyk

Adam Asnyk (1838–1897)

Pseudonim Jan Stożek, kryptonim El...y, poeta idramatopisarz. Urodził się 11 IX 1838 r. w Kaliszu, zmarł 2 VIII 1897 r. w Krakowie. Pochodził ze szlacheckiej rodziny, jego ojciec, uczestnik powstania w 1831 r., został zesłany na Syberią. Studiował w Warszawie, początkowo w Instytucie Gospodarstwa Wiejskiego, następnie w Akademii Medyko-Chirurgicznej. Studiował również we Wrocławiu, Paryżu i Heidelbergu, m.in. medycynę i nauki społeczne.

Brał udział w ruchu konspiracyjnym, powstańczym (członek radykalnego rządu wrześniowego w powstaniu styczniowym. Po upadku powstania przebywał m.in. we Włoszech i Niemczech, gdzie 1866 uzyskał w Heidelbergu stopień doktora filozofii. Od 1870 na stałe w Krakowie, współredagował (1882-1894) "Nową Reformę".

Brał czynny w życiu społecznym i politycznym (radca miejski, poseł na sejm galicyjski, współorganizator Towarzystwa Szkoły Ludowej). Popularny poeta swej epoki, łączył tradycje romantyczne z pozytywistyczną problematyką filozoficzną i społeczną.

W twórczości Asnyka przeważa liryka refleksyjna (cykl sonetów Nad głębiami, 1883-1894). W dramatach podejmował współczesną sobie tematykę polityczną i historyczną (Walka Stronnictw 1869, Cola Rienzi 1875), społeczną (Bracia Lerche 1888), a także obyczajową (Gałązka heliotropu 1869). Utwory poetyckie ogłaszał w tomach Poezje (1869, 1872, 1880, 1894). Był również autorem nowel i studiów literackich. Dzieła zebrane: Pisma (t. 1-2, 1938-1939), Dzieła poetyckie (t. 1-3, 1947), Listy (1972), Poezje (1975).