Giennadij Ajgi
Pożegnalny
▲O, widzę ciebie, jak blask w pomarańczy,
kiedy się ją rozkrawa —
twoja cisza oświetlała źrenice
z daleka, nie tknąwszy jeszcze,
jakbyś patrzyła
jeszcze spoza źrenic —
tam, w głębi,
gdzie gorąco i czerwień.
Jakbyś ramionami i szyją
tłumaczyła moim ramionom,
gdzie w bliskości jest mijanie się,
i czy to było krzywdzące,
kiedy było
cichsze od ramion, cichsze od szyi, cichsze
od rąk.
Więc jak otwarte lufciki zapamiętałem
wszystkie twoje imiona dziecięce,
znałem je tylko ja i pozostały
jak śnieg na zewnątrz
zatrzaśniętej bramy —
cichsze od śmierci
i cichsze od ciebie.
Obłoki
▲W tej wsi
niczyjej
nędzne łachmany na płotach
wydawały się niczyimi.
I nad nimi obłoki niczyje,
a tam — reklamy dzieciństwa
dzikich i rachitycznych dzieci;
i muzyka nagości
kobiet scytyjskich i huńskich;
a tu, na posłaniu, na poziomie oczu,
gdzieś w okolicy mokrych rzęs,
ktoś umierał i płakał,
zanim po raz ostatni
pojąłem,
że to moja matka.
Śnieg
▲
Obok śnieg —
więc dziwniejsze kwiaty na parapecie.
Uśmiechnij się do mnie chociażby za to,
że nie mówię słów,
których nie rozumiem.
Wszystko co potrafię:
krzesło, rzęsy, lampa, śnieg.
I ręce moje
są dalekie i zwykłe,
i ramy okien
jakby wycięte z białego papieru,
a tam, za nimi,
wokół latarń
strzępi się śnieg
od samego dzieciństwa.
I będzie, póki na ziemi
ktoś pamięta o tobie, ktoś rozmawia z tobą.
I to białe niegdyś
zobaczyłem na jawie,
i zamknąłem oczy, i nie mogę otworzyć,
i jest białe migotanie,
i zatrzymać go też nie mogę.
Śmierć
▲Z chustką zawiązaną na głowie
umiera matka,
i ten jedyny raz
płaczę na widok jej nędznej
sukni z samodziału.
O, jakim spokojem tchną śniegi,
jak gdyby wyrównane przez
skrzydła wczorajszego demona,
o, jak zasobne są zaspy,
jakby pod nimi
ciągnęły się góry ofiar
złożonych pogańskim bóstwom.
A płatki śniegu
wciąż przynoszą na ziemię
hieroglify Boga…
Bez tytułu
▲jaką trzeba być mocą
by tak Bezgłośnieć jak gdyby przed burzą
w istocie swej znikomej jak ja
Miejsce: piwiarnia
▲
jesteś pijący — znaczy: śpiący! —
w sobie — jak w material snu:
w zapalczywości swojej: tyś — snem śpiący:
(a trzy są — wiemy —
i ostatni będzie ):
snem jesteś śpiący: przez ciebie wybranym! —
jak głęboki! tam jest nawet — gdzie bez pamięci — miejsce:
i jak długi!
słoisty i ciemny! —
o wiatr ten! — który przed światem ukrywa:
na jakiś czas — jak porzucone dzieci
Kobieta z prawa
▲Tam jest to, mówiące,
zadziwiające mnie tym,
że wznosi sobie włosy;
co wstydzi się upaść i grozi upadkiem,
jabłka toczą się na uwięzi,
cienkie zaś są uwięzie i chłodne;
tam — „R”, wezbrane to „R”,
krąg ów zdumiewających „R”,
tam igiełki od krwi jaśminu,
tam
jak gdyby przemywano jelenie oczy i rogi,
a tum, gdzie ja,
tu jak gdyby chrust rozkładano.
Wywołamy śnieżycę —
i zachrobocze
w zapadliskach witryn.
Bez imienia wołajmy,
rzucając niby
krzyżujące się białe linie.
A tam —
plecy te,
zmieniające mnie jak jelenie lasy,
i ona, jak zabójstwo, jest i nieobecna,
i straszliwie odosobniona imieniem
od po prostu człowieka,
jakby we śnie podarowali
żelazną formę rozdroża,
mówiąc, że to wieczność,
i uwierzywszy w to poczułem się nieszczęśliwy,
i płaczę
we wszystkich kątach
samego siebie.
Nocą: nagłym dreszczem przejęty
▲Nocą, nagle,
widzę dreszczem przejęty —między twarzą a poduszką —
twarz złożonego do grobu przyjaciela:
jest — jak papier do pakowania (zawartość wyjęli):
jest — jak zagięcia… nie do zniesienia te ślady zniekształcone!... —
bez życia samo zmartwienie! — całe — jak z rzeczy —
coraz bardziej martwej… —
i ból do uchylenia — bez śladu — jedynie przez nowy ból:
jego nieżywą kolejność!... —
istnienie — jako działanie? — zgniatania — niby obliczonego!... —
„to wszystko” — jako pojęcie? — niczym opakowanie!...
— żeby szeleścić i ulegać deformacji…
Śnieg z przerwami
▲
z braterstwem.
14 lutego 1973
a śnieg sypie
jak na pocztę czekamy na śmierć
o jak dawno jest on tylko milczeniem
i wiatr — jak cisza śmierci
i nas samych — nie lepiej słychać
i trwając
jak na pocztę czekamy
(o śniegu jawność
śniego-jaźń
jak sprawa obco-osobista
jak gdyby pogrzeb snu)
wszyscy odjeżdżają
jesteśmy sami
kraj – niczym miejsce gdzie umilkło Słowo
rytm-ścierwo pośród stronic — cały rok jak w różach
(„więc taki teraz jesteś”)
czy żyję czy też zasypuję sen
jedyny
który tylko ja rozumiem
(o sen mój w różach † sen w kartach bielejących)
serce tak słabe — niech więc mówią
niech będzie tak zwyczajnie: śnieg i śnieg
i odjeżdżają
wybór dokonany
żegnajcie wszyscy którzy pożegnali
teraz czekamy —jak gdyby ktoś czekał — bezosobiście jak na pocztę!...
a śnieg sypie
z synem przy oknie stoję
sen zasypuje jeden i ten sam —
(okryty
niczym kołdrą:
snem
i wiedząc: śnieg i śnieg):
(o znowu ty
swoboda † sen)
… i — Panie! — wtem — jaśnieje dzień
jakby
dopiero co
zostało wyrzeczone Słowo:
i słyszymy — —
od razu — p oddźwięku:
umilkłym — nie budząc — i nie trwożąc życia w nas! —
ze świata
raptem uprzytomnionego:
lekko i zgodnie
Miga Ludmiłka
▲Łąka.
(Żeby zapamiętać. Żeby zapamiętać).
Dziewczynka-motylek.
Świątynia.
Dziewczynka-motylek.
Łąka.
Kontynuacja
▲
a życia mrok wciąż w duszy podobieństwa
mnoży
ofiary słabsze migotanie
i trzeba czasu: aby znowu drgnęła
dusza która odeszła
może w pamięci miejsca dawnych cierpień
i innym porządku odnajdują życie
i trwa wysiłek: oczyszczą cię bóle
tej samej wciąż – ofiary
i tak – jakby walczyła do tej pory
przeistoczeniem męki (cała we krwi)
aż to dziecinne czyste i dziewicze
w tobie — zapłacze
Jedna z ostatnich zim
▲coś białego zamglonego szpitalnie
poruszało się w polu poślizgu
— leczyłem się ciszą —
i droga za oknem jak za bramą
dogasała coraz wilgotniej i smutniej
„to już cały” jakbym słyszał szept „szlak ziemski”
Wieś Denisowa Górka
Giennadij Ajgi (Геннадий Николаевич Айги, 1934–2006)
Wybitny czuwaski poeta, pisarz i tłumacz, niezwykle zasłużony dla rozwoju czuwaskiego języka literackiego a także promocji literatury i kultury tego narodu; autor nowatorskich wierszy wzorowanych m.in. na poetyce Rainera Marii Rilkego i Guillaume'a Apollinaire'a oraz rosyjskim futuryzmie i folklorze czuwaskim.
Od młodych lat pisał po czuwasku. W 1953 r. dostał się do Instytutu Literatury im. Maksyma Gorkiego. Kontakty z Borysem Pasternakiem doprowadziły do zainteresowania się nim tajnych służb, pod naciskiem których Ajgi został w 1958 r. zwolniony z instytutu, oficjalnie za napisanie tomu wierszy nie odpowiadających realizmowi socjalistycznemu. Pod wpływem Pasternaka Ajgi zaczął pisać po rosyjsku, zdecydował się także pozostać w Moskwie i tu też w latach 1961-1971 pracował w muzeum Majakowskiego.
Równolegle z oryginalną twórczością Ajgi zajmował się także przekładem poezji światowej na język czuwaski. W wyniku jego pracy powstały antologie Poeci Francji, Poeci Węgier, Poeci Polski. Wraz ze wzrostem popularności Ajgi został też swoistym ambasadorem kultury i literatury czuwaskiej na terenie ZSRR i poza nią. Począwszy od lat 60. utwory Ajgiego były tłumaczone na wiele języków i wydawane w różmnych krajach, aczkolwiek jego debiutancki tom mógł ukazać się oficjalnie dopiero w 1991 r., po upadku ZSRR.
Ajgi otrzymał szereg nagród i wyróżnień za swą twórczość i działalność translatorską, m.in. Nagrodę im. Pasternaka (2000, jako pierwszy), Nagrodę Akademii Francuskiej (1972, za przekład na czuwaski literatury francuskiej), Nagrodę Petrarki 1993), i wiele innych. ▲
Polska była dla Ajgiego wyjątkowo gościnna. Już w roku 1962 „Polityka” opublikowała jego wiersz „Śnieg” w tłumaczeniu Wiktora Woroszylskiego, w roku 1973 Państwowy Instytut Wydawniczy ogłosił tom jego poezji Noc pierwszego śniegu i inne wiersze w wyborze Woroszylskiego i Józefa Waczkowa. Następne wydanie poezji Ajgiego w Polsce ukazało się jednak bez oficjalnego debiutu. Był to, wydany w 1980 roku przez Witrynkę Literatów i Krytyków w Poznaniu, tomik pole-śnieg-sen zawierający zarówno wiersze, jak i prozę Ajgiego znów w przekładach Woroszylskiego. W 1995 r. na naszym rynku księgarskim pojawiły się dwie ważne i cenne publikacje Ajgiego: nakładem „Świata Literackiego” ukazał się Zeszyt Weroniki w przekładzie i opracowaniu Józefa Waczkowa, natomiast w Bibliotece Poetyckiej Wydawnictwa a5 pod redakcją znakomitego poety Ryszarda Krynickiego najobszerniejszy jak dotąd w Polsce wybór poezji tego autora pola-sobowtóry, zawierający utwory poetyckie Ajgiego z lat 1954-1994, w opracowaniu Woroszylskiego i Waczkowa. (Janusz Drzewucki: "Rzeczpospolita" 9-10.03.96 r.)
blog comments powered by Disqus
