Silva Rerum

Dziś jest niedziela, 5 lutego 2012 r.
Ze świata tego każdy ma tyle ile sam sobie weźmie. Giovanni Boccaccio
Zaloguj! Pobierz jako PDF! Wydrukuj!

Giennadij Ajgi

Pożegnalny

tłum. Wiktor Woroszylski

O, widzę ciebie, jak blask w pomarańczy,
kiedy się ją rozkrawa —
twoja cisza oświetlała źrenice
z daleka, nie tknąwszy jeszcze,
jakbyś patrzyła
jeszcze spoza źrenic —

tam, w głębi,
gdzie gorąco i czerwień.

Jakbyś ramionami i szyją
tłumaczyła moim ramionom,
gdzie w bliskości jest mijanie się,
i czy to było krzywdzące,
kiedy było

cichsze od ramion, cichsze od szyi, cichsze
od rąk.

Więc jak otwarte lufciki zapamiętałem
wszystkie twoje imiona dziecięce,
znałem je tylko ja i pozostały
jak śnieg na zewnątrz

zatrzaśniętej bramy —
cichsze od śmierci
i cichsze od ciebie.
1960

Obłoki

przekład Wiktor Woroszylski

W tej wsi
niczyjej
nędzne łachmany na płotach
wydawały się niczyimi.

I nad nimi obłoki niczyje,

a tam — reklamy dzieciństwa
dzikich i rachitycznych dzieci;

i muzyka nagości
kobiet scytyjskich i huńskich;

a tu, na posłaniu, na poziomie oczu,
gdzieś w okolicy mokrych rzęs,
ktoś umierał i płakał,

zanim po raz ostatni
pojąłem,

że to moja matka.
1960

Śnieg

tłum. Wiktor Woroszylski
Giennadij Ajgi

Obok śnieg —
więc dziwniejsze kwiaty na parapecie.

Uśmiechnij się do mnie chociażby za to,
że nie mówię słów,
których nie rozumiem.
Wszystko co potrafię:

krzesło, rzęsy, lampa, śnieg.

I ręce moje
są dalekie i zwykłe,

i ramy okien
jakby wycięte z białego papieru,

a tam, za nimi,
wokół latarń
strzępi się śnieg

od samego dzieciństwa.

I będzie, póki na ziemi
ktoś pamięta o tobie, ktoś rozmawia z tobą.

I to białe niegdyś
zobaczyłem na jawie,

i zamknąłem oczy, i nie mogę otworzyć,
i jest białe migotanie,

i zatrzymać go też nie mogę.
1960

Śmierć

przekład Wiktor Woroszylski

Z chustką zawiązaną na głowie
umiera matka,
i ten jedyny raz
płaczę na widok jej nędznej

sukni z samodziału.

O, jakim spokojem tchną śniegi,
jak gdyby wyrównane przez
skrzydła wczorajszego demona,

o, jak zasobne są zaspy,
jakby pod nimi
ciągnęły się góry ofiar

złożonych pogańskim bóstwom.

A płatki śniegu
wciąż przynoszą na ziemię

hieroglify Boga…
1960

Bez tytułu

przekład Wiktor Woroszylski

jaką trzeba być mocą
by tak Bezgłośnieć jak gdyby przed burzą
w istocie swej znikomej jak ja
1978

Miejsce: piwiarnia

przekład Wiktor Woroszylski
Śpiący Giennadij Ajgi, 1971
A.W.

jesteś pijący — znaczy: śpiący! —
w sobie — jak w material snu:
w zapalczywości swojej: tyś — snem wtórym śpiący:
(a trzy są — wiemy —
i ostatni będzie trzeci):

snem jesteś śpiący: przez ciebie wybranym! —

jak głęboki! tam jest nawet — gdzie bez pamięci — miejsce:

i jak długi!
słoisty i ciemny! —

o wiatr ten! — który przed światem ukrywa:

na jakiś czas — jak porzucone dzieci

1965

Kobieta z prawa

przekład Wiktor Woroszylski

Tam jest to, mówiące,
zadziwiające mnie tym,
że wznosi sobie włosy;

co wstydzi się upaść i grozi upadkiem,
jabłka toczą się na uwięzi,
cienkie zaś są uwięzie i chłodne;

tam — „R”, wezbrane to „R”,
krąg ów zdumiewających „R”,
tam igiełki od krwi jaśminu,
tam
jak gdyby przemywano jelenie oczy i rogi,
a tum, gdzie ja,
tu jak gdyby chrust rozkładano.

Wywołamy śnieżycę —
i zachrobocze
w zapadliskach witryn.

Bez imienia wołajmy,
rzucając niby
krzyżujące się białe linie.

A tam —
plecy te,
zmieniające mnie jak jelenie lasy,
i ona, jak zabójstwo, jest i nieobecna,
i straszliwie odosobniona imieniem
od po prostu człowieka,
jakby we śnie podarowali
żelazną formę rozdroża,
mówiąc, że to wieczność,
i uwierzywszy w to poczułem się nieszczęśliwy,

i płaczę
we wszystkich kątach
samego siebie
.
1961

Nocą: nagłym dreszczem przejęty

przekład Wiktor Woroszylski

Nocą, nagle,
widzę dreszczem przejęty —między twarzą a poduszką —
 twarz złożonego do grobu przyjaciela:
jest — jak papier do pakowania (zawartość wyjęli):
jest — jak zagięcia… nie do zniesienia te ślady zniekształcone!... —
bez życia samo zmartwienie! — całe — jak z rzeczy —
 coraz bardziej martwej… —
i ból do uchylenia — bez śladu — jedynie przez nowy ból:
 jego nieżywą kolejność!... —
istnienie — jako działanie? — zgniatania — niby obliczonego!... —
„to wszystko” — jako pojęcie? — niczym opakowanie!...
 — żeby szeleścić i ulegać deformacji…
1971

Śnieg z przerwami

przekład Wiktor Woroszylski
Giennadij Ajgi
Poświęcenie. Wiktorowi Woroszylskiemu
z braterstwem.
14 lutego 1973

a śnieg sypie
jak na pocztę czekamy na śmierć
o jak dawno jest on tylko milczeniem
i wiatr — jak cisza śmierci
i nas samych — nie lepiej słychać
i trwając
jak na pocztę czekamy

(o śniegu jawność
śniego-jaźń
jak sprawa obco-osobista

jak gdyby pogrzeb snu)

wszyscy odjeżdżają
jesteśmy sami
kraj – niczym miejsce gdzie umilkło Słowo
rytm-ścierwo pośród stronic — cały rok jak w różach
(„więc taki teraz jesteś”)
czy żyję czy też zasypuję sen
jedyny
który tylko ja rozumiem

(o sen mój w różach sen w kartach bielejących)

serce tak słabe — niech więc mówią
niech będzie tak zwyczajnie: śnieg i śnieg
i odjeżdżają
wybór dokonany
żegnajcie wszyscy którzy pożegnali
teraz czekamy —jak gdyby ktoś czekał — bezosobiście jak na pocztę!...

a śnieg sypie
z synem przy oknie stoję
sen zasypuje jeden i ten sam —

(okryty
niczym kołdrą:
snem
i wiedząc: śnieg i śnieg):

(o znowu ty
swoboda sen)

… i — Panie! — wtem — jaśnieje dzień
jakby
dopiero co
zostało wyrzeczone Słowo:

i słyszymy — Jasność!

od razu — p oddźwięku:

umilkłym — nie budząc — i nie trwożąc życia w nas! —

ze świata
raptem uprzytomnionego:

lekko i zgodnie wziętym

Miga Ludmiłka

przekład Wiktor Woroszylski

Łąka.

(Żeby zapamiętać. Żeby zapamiętać).

Dziewczynka-motylek.

Świątynia.

Dziewczynka-motylek.

Łąka.
1981

Kontynuacja

przekład Wiktor Woroszylski
Giennadij Ajgi

a życia mrok wciąż w duszy podobieństwa
mnoży
 ofiary słabsze migotanie
i trzeba czasu: aby znowu drgnęła
dusza która odeszła

może w pamięci miejsca dawnych cierpień
i innym porządku odnajdują życie
i trwa wysiłek: oczyszczą cię bóle
tej samej wciąż – ofiary

i tak – jakby walczyła do tej pory
przeistoczeniem męki (cała we krwi)
aż to dziecinne czyste i dziewicze
w tobie — zapłacze
1982

Jedna z ostatnich zim

przekład Wiktor Woroszylski

coś białego zamglonego szpitalnie
poruszało się w polu poślizgu
— leczyłem się ciszą —
i droga za oknem jak za bramą
dogasała coraz wilgotniej i smutniej
„to już cały” jakbym słyszał szept „szlak ziemski”
1994
Wieś Denisowa Górka
Giennadij Ajgi

Giennadij Ajgi (Геннадий Николаевич Айги, 1934–2006)

Wybitny czuwaski poeta, pisarz i tłumacz, niezwykle zasłużony dla rozwoju czuwaskiego języka literackiego a także promocji literatury i kultury tego narodu; autor nowatorskich wierszy wzorowanych m.in. na poetyce Rainera Marii Rilkego i Guillaume'a Apollinaire'a oraz rosyjskim futuryzmie i folklorze czuwaskim.

Od młodych lat pisał po czuwasku. W 1953 r. dostał się do Instytutu Literatury im. Maksyma Gorkiego. Kontakty z Borysem Pasternakiem doprowadziły do zainteresowania się nim tajnych służb, pod naciskiem których Ajgi został w 1958 r. zwolniony z instytutu, oficjalnie za napisanie tomu wierszy nie odpowiadających realizmowi socjalistycznemu. Pod wpływem Pasternaka Ajgi zaczął pisać po rosyjsku, zdecydował się także pozostać w Moskwie i tu też w latach 1961-1971 pracował w muzeum Majakowskiego.

Równolegle z oryginalną twórczością Ajgi zajmował się także przekładem poezji światowej na język czuwaski. W wyniku jego pracy powstały antologie Poeci Francji, Poeci Węgier, Poeci Polski. Wraz ze wzrostem popularności Ajgi został też swoistym ambasadorem kultury i literatury czuwaskiej na terenie ZSRR i poza nią. Począwszy od lat 60. utwory Ajgiego były tłumaczone na wiele języków i wydawane w różmnych krajach, aczkolwiek jego debiutancki tom mógł ukazać się oficjalnie dopiero w 1991 r., po upadku ZSRR.

Ajgi otrzymał szereg nagród i wyróżnień za swą twórczość i działalność translatorską, m.in. Nagrodę im. Pasternaka (2000, jako pierwszy), Nagrodę Akademii Francuskiej (1972, za przekład na czuwaski literatury francuskiej), Nagrodę Petrarki 1993), i wiele innych.

Polska była dla Ajgiego wyjątkowo gościnna. Już w roku 1962 „Polityka” opublikowała jego wiersz „Śnieg” w tłumaczeniu Wiktora Woroszylskiego, w roku 1973 Państwowy Instytut Wydawniczy ogłosił tom jego poezji Noc pierwszego śniegu i inne wiersze w wyborze Woroszylskiego i Józefa Waczkowa. Następne wydanie poezji Ajgiego w Polsce ukazało się jednak bez oficjalnego debiutu. Był to, wydany w 1980 roku przez Witrynkę Literatów i Krytyków w Poznaniu, tomik pole-śnieg-sen zawierający zarówno wiersze, jak i prozę Ajgiego znów w przekładach Woroszylskiego. W 1995 r. na naszym rynku księgarskim pojawiły się dwie ważne i cenne publikacje Ajgiego: nakładem „Świata Literackiego” ukazał się Zeszyt Weroniki w przekładzie i opracowaniu Józefa Waczkowa, natomiast w Bibliotece Poetyckiej Wydawnictwa a5 pod redakcją znakomitego poety Ryszarda Krynickiego najobszerniejszy jak dotąd w Polsce wybór poezji tego autora pola-sobowtóry, zawierający utwory poetyckie Ajgiego z lat 1954-1994, w opracowaniu Woroszylskiego i Waczkowa. (Janusz Drzewucki: "Rzeczpospolita" 9-10.03.96 r.)


blog comments powered by Disqus